W poniedziałek Deutsche Boerse złożyła ofertę przejęcia London Stock Exchange za 1,35 mld funtów (2,6 mld USD). Jest to już drugie podejście. Podobną propozycję Niemcy złożyli w 2000 r., ale ostatecznie nie została ona przyjęta. Wprawdzie podobnie jak cztery lata temu zarząd LSE teraz też odrzucił ofertę, jednak tym razem wyraził chęć do negocjacji. Oznacza to, że giełda londyńska mogłaby zostać przejęta, ale za wyższą cenę (Niemcy zaproponowali za każdy walor LSE 530 pensów, o 23% więcej od giełdowego kursu londyńskiej spółki).

Wczoraj "Financial Times" podał, powołując się na nieoficjalne informacje, że Werner Seifert, prezes Deutsche Boerse, przystąpił od dalszych negocjacji. Miał podkreślić, iż nie jest to próba wrogiego przejęcia i wyrazić nadzieję, że obie strony dojdą do kompromisu.

Seifert nie ukrywa, że bardzo zależy mu na aliansie z Brytyjczykami. Wielokrotnie podkreślał, że oba rynki mogłyby się doskonale uzupełniać. LSE to największa giełda w Europie pod względem kapitalizacji notowanych na niej spółek, jednak brakuje jej dobrego rynku derywatów i izby rozliczeniowej, a właścicielem takich instytucji jest właśnie Deutsche Boerse. Jednak w paradę Niemcom może wejść kontynentalny rywal - Euronext (Amsterdam, Bruksela, Lizbona, Paryż). Rynek spekuluje, że lada chwila giełdowy sojusz również złoży ofertę na LSE. Pojawiły się już nawet spekulacje, że ze strony instytucji finansowych będzie mu przy tym doradzał bank inwestycyjny Morgan Stanley.