Przez dwa ostatnie dni rynek przyzwyczajany był, że o 16:10 nadchodzi Święty Mikołaj i rozdaje prezenty. Podarki nie są rozdzielane sprawiedliwie - dostają tylko byki. Wczoraj otrzymały około 10 punktów - tyle WIG20 skoczył na kończącym sesję fiksingu. Efekt jest taki, że na wykresie mamy wysoką białą świecę i 52-tygodniowe maksimum, potwierdzone dość wysokim wolumenem. Czy trzeba czegoś więcej, żeby przekonać niedowiarków, że perspektywy rynku są dobre? O tym, że bieżący trend jest wzrostowy, nikt już wątpliwości nie ma. Dodatkowo do TP dołączają nowe spółki. Oczywiście rekordowa passa największej polskiej spółki na parkiecie jest głównym motorem zwyżki indeksu. W czwartek akcje zamknęły się na poziomie 18,9 zł. Wczoraj najwyższa w historii była cena akcji BZ WBK i Banku BPH. Bliska wybicia z konsolidacji jest Agora. To powinno gwarantować stabilność trendu.
Zastanawiam się, czy dwie ostatnie sesje miały wyrobić w inwestorach przekonanie, że lepiej kupić wcześniej, bo pod koniec notowań i tak wzrośnie, czy też rzeczywiście kupujący chcą po prostu nabyć jak największą ilość polskich akcji. Dzisiejsza sesja wiele wyjaśni - po pierwsze wybić z konsolidacji powinna się Agora, po drugie WIG20 przekroczyć powinien 62-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2001. Bez spełnienia przynajmniej drugiego warunku kontynuacji zwyżki znów stanie pod znakiem zapytania.
Wczorajsza sesja miała nie tylko pozytywnych bohaterów. Z ciekawszych zachowań zwróciłbym uwagę na "zgaszenie" Prokomu, któremu towarzyszył jeden z większych wolumenów w historii. Dzisiejsza sesja da odpowiedź, czy to było klasyczne oddanie akcji, czy też kupujący zostawili sobie dość pieniędzy, żeby przepchnąć wykres przez opór na 135 zł.
Po za spółkami z WIG20, hossy wciąż nie ma. Indeks Cenowy Parkietu, w którym uwzględniane są wszystkie firmy, wzrósł wczoraj o 0,02%. MIDWIG, kojarzony ze średnimi przedsiębiorstwami, wciąż pozostaje w średnioterminowym trendzie bocznym.