Główny Urząd Statystyczny publikuje co roku wskaźnik dochodu osiąganego z 1 hektara przez gospodarstwa indywidualne. Wynika z niego, że w 2003 r. rolnicy zarobili na 1 ha średnio 1086 zł. Skąd taka liczba? GUS szacuje wartość całej rocznej produkcji rolnej, pomniejszając ją o zużycie wewnętrzne, składki na KRUS i nakłady inwestycyjne sektora. Tak obliczony wskaźnik wykorzystują banki. Na jego podstawie oceniają zdolność kredytową gospodarstw. - To krzywdzące. Gospodarstwa są przecież różne, a stosuje się wobec nich jedną miarę - mówi Jerzy Jurgiewicz, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Kółek Rolniczych.

Zmiany zapowiedział Senat. W styczniu będą znane badania dochodowości w różnych działach rolnictwa, prowadzone na zlecenie ministerstwa rolnictwa. Senacka Komisja Rolnictwa poprosiła więc rząd o powołanie międzyresortowego zespołu (w jego skład wejdą też senatorowie i eksperci GUS), który oceni wyniki badań. - Zaproponujemy nową metodologię. Chcemy, aby współczynniki były różne dla różnych działów produkcji. Nie może być przecież tak, że dochód hodowcy zwierząt liczony jest na bazie hektarów - powiedział nam Jerzy Pieniążek, przewodniczący komisji (SLD-UP).

Senatorowie chcą także, aby wyliczony w ten sposób dochód był podstawą do wypłat świadczeń socjalnych. Ministerstwo Polityki Społecznej stosuje bowiem własny wskaźnik - 252 zł/ha za miesiąc. Tak wysoki dochód utrudnia uzyskanie pomocy przez rolników. Ze zmianą tego wskaźnika będzie jednak kłopot. - Każde obniżenie kwoty dochodu z hektara pociąga za sobą wzrost liczby świadczeniobiorców, a tym samym wzrost wydatków budżetowych - mówi Janina Szumilicz, wicedyrektor departamentu świadczeń MPS.

Rolnicy widzą inne rozwiązanie. - Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego, jak hektar przeliczeniowy. Rząd powinien wprowadzić pełną rachunkowość i podatek dochodowy dla wszystkich rolników. To pozwoliłoby na rzeczywistą ocenę, jaki tak naprawdę osiągamy zysk - tłumaczy J. Jurgiewicz. Teraz gospodarstwa płacą podatek rolny, zależny od wielkości gospodarstwa i cen żyta na rynku. Komisja nie chce jednak wybiegać z pomysłami tak daleko. - Myślę, że trzeba z tym poczekać - mówi J. Pieniążek. Istnieje bowiem ryzyko, że rozliczanie według PIT da rolnikom możliwość licznych odliczeń. Spowoduje to, że wpływy podatkowe zmaleją (podatek rolny przynosi samorządom około 900 mln zł rocznie).