W sobotnio-poniedziałkowym wydaniu PARKIETU opisaliśmy, co można jeszcze zrobić, aby zaoszczędzić na podatkach od zysków kapitałowych. Wczoraj zwrócił się do nas czytelnik, który chciał się dowiedzieć, jak opodatkowane są zyski z handlu walutami na Foreksie.
Gdzie te podatki?
Okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana. Przede wszystkim - nie do końca jest jasne, na czym faktycznie inwestorzy zarabiają. Jeśli obracają na Foreksie kontraktami walutowymi - sprawa jest prosta. To instrument pochodny w świetle ustawy o publicznym obrocie - a to oznacza, że powinno się naliczyć podatek jak od zysków kapitałowych (czyli 19-proc., z możliwością stosowania kompensaty zysków i strat). Jednak nie do końca wiadomo, jak traktować zyski z handlu samymi walutami. Nie jest to typowy handel np. dolarami, bo gracze ani nie płacą pełnych kwot za waluty, ani też nie ma dostawy fizycznej. Ale nie jest to też obrót instrumentami pochodnymi - a to z kolei wskazywałoby na konieczność stosowania opodatkowania na zasadach ogólnych (czyli m.in. stawek 19, 30 i 40%).
Poza tym - tylko nieliczne z firm, oferujących dostęp do rynku Forex, są zarejestrowane w Polsce (Dom Maklerski TMS Brokers czy Xtrade). Pozostałe są firmami zagranicznymi. Tymczasem - wg obowiązujących do końca roku przepisów - sposób opodatkowania zależy też i od miejsca, w którym się dochód uzyskuje. Jeśli za granicą - wówczas zyski z inwestycji rozlicza się na zasadach ogólnych. Tyle tylko, że w tym wypadku inwestor faktycznie nie opuszcza kraju, bo zarabia pieniądze, siedząc w domu przed monitorem.
Pomoże wykładnia fiskusa?