W poniedziałek notowania złotego poszły wyraźnie w górę. Zarówno w relacji do euro, jak i dolara zyskał 4 grosze. Po południu za wspólną walutę płacono 4,112 zł, a za amerykańską 3,07 zł. Ostatni raz euro tak tanie było w styczniu 2003 r., a dolar na wiosnę 1997 r.
Na razie nie widać końca tendencji umacniania się złotego. Dealerzy zwracali wczoraj uwagę, że za wzrostem wartości naszego pieniądza stały fundusze hedgingowe, które wykorzystywały niską płynność do wywindowania kursu, by móc na koniec roku zaksięgować wyższe zyski. Sprzyjająca sytuacja utrzymuje się też na rynku długu, gdzie narasta przekonanie co do tego, że nie będą już potrzebne kolejne podwyżki stóp. To zaś czyni nasze obligacje bardzo atrakcyjnymi dla inwestorów ze Stanów Zjednoczonych czy Eurolandu, gdzie nie tylko rentowność jest znacznie niższa, ale i cykl podwyżek stóp albo wciąż trwa, albo dopiero się może zacząć.
Na świecie dolar wczoraj zniżkował. Euro wróciło w pobliże grudniowego szczytu. Przełamanie bariery 1,345 USD mogłoby otworzyć drogę do wzrostu wspólnej waluty w skali podobnej do tej z października i listopada. To oznaczałoby dotarcie kursu w rejon 1,45 USD.