Na początku grudnia czeski rząd, po licznych konsultacjach, podjął decyzję, w jaki sposób zamierza sprzedać 51% akcji Cesky Telecom. Podjęte zostaną starania znalezienia inwestora strategicznego, a jeśli to się nie powiedzie (nie będzie chętnych lub oferowana cena będzie zbyt niska) akcje koncernu telekomunikacyjnego zostaną sprzedane poprzez giełdę. Ich cena, według obecnej wartości rynkowej, wynosi 2,6 mld USD.
Rząd dał sobie czas do końca marca na sprzedanie akcji inwestorowi strategicznemu. Jeśli to nie nastąpi, wdrożony zostanie drugi wariant. Wczoraj zaprosił potencjalnych kandydatów do składania ofert. Termin mija 21 stycznia, tak by władze miały przynajmniej 1,5 miesiąca na sprawdzenie atrakcyjności złożonych propozycji. Doradzać czeskiemu rządowi przy transakcji będą Credit Suiss First Boston i lokalny bank Ceska Sporitelna.
Rząd w Pradze chce jak najszybciej w przyszłym roku sprzedać Cesky Telecom. Potrzebuje funduszy na realizację kilku projektów infrastrukturalnych. Poza tym chce poprawić sytuację w państwowych finansach przed planowanymi na 2006 r. wyborami.
Wymienia się kilku potencjalnych kandydatów, którzy powinni wykazać zainteresowanie kontrolnym pakietem akcji czeskiej spółki. Prawdopodobnie znów do gry będzie się chciał włączyć duński koncern TDC (choć dwa lata temu władze zablokowały sprzedaż akcji Cesky Telecom konsorcjum złożonemu przez TDC i Deutsche Bank, ze względu na zbyt niską cenę transakcji). Na początku grudnia dyrektor generalny Swisscomu - Jens Alder - mówił, że jego firma również prawdopodobnie złoży ofertę na operatora z Czech. Deklarację wzięcia udziału w przetargu składał też Vodafone (udziałowiec Polkomtela) oraz kilka funduszy typu private equity.
Według informacji podanych 2 tygodnie temu przez czeskie ministerstwo ds. informatyzacji, nad przejęciem Cesky Telecom zastanawia się też francuski potentat France Telecom, inwestor strategiczny Telekomunikacji Polskiej. Jednak Francuzi podkreślają, że taka transakcja nie jest dla nich priorytetem.