Miniony tydzień przyniósł wyraźniejszą tendencję na rynku aluminium. Po niewielkich wahaniach w poprzednich dniach ceny tego metalu zaczęły stopniowo rosnąć, przekraczając 1800 USD, a następnie 1850 USD za tonę. Zwyżce notowań sprzyjały kolejne prognozy, zapowiadające deficyt aluminium w skali światowej, głównie wskutek ograniczenia jego produkcji przez Chiny.

W ostatnich dniach przewidywania te potwierdzili eksperci Barclays Capital, stwierdzając, że w 2005 r. chińscy wytwórcy mogą zmniejszyć eksport tego metalu aż pięciokrotnie, do 100 tys. ton, z 500 tys. ton w roku bieżącym. Za takim rozwojem wypadków przemawia fakt, że po 19-proc. wzroście w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2004 r. produkcja zaczęła tam maleć. Jej ograniczenie ma - zgodnie z polityką rządu - zapobiec nadmiernemu zużyciu energii elektrycznej, a także przyczynić się do złagodzenia inflacji.

Według Barclays Capital, światowy popyt na aluminium wzrośnie w przyszłym roku o 5,3%, do 31,2 mln ton, przewyższając o 371 tys. ton podaż. Deficyt sprawi, że ceny przekroczą prawdopodobnie, po raz pierwszy od dziesięciu lat, 2000 USD za tonę, a ich średni poziom na Londyńskiej Giełdzie Metali może się podnieść do 1850 USD, z ponad 1710 USD w roku bieżącym.

Wczoraj po południu za tonę aluminium z dostawą za trzy miesiące płacono w Londynie 1854 USD w porównaniu z 1857 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1795 USD w zeszły wtorek.