Raczej w sennej atmosferze przebiegły wtorkowe notowania na światowych giełdach. Brakowało czynników, które mogłyby w zdecydowany sposób wpłynąć na zachowanie inwestorów. Za Atlantykiem rosły wczoraj notowania instytucji finansowych. To za sprawą kolejnych banków inwestycyjnych z Wall Street publikujących kwartalne raporty. Jeszcze przed rozpoczęciem sesji w Nowym Jorku Morgan Stanley i Bear Stearns przedstawiły lepsze od oczekiwanych wyniki finansowe za ostatni kwartał roku obrachunkowego, kończący się 30 listopada. Wprawdzie walory Morgana Stanleya taniały w I połowie sesji (bank notuje słabe wyniki w segmencie obligacji), ale inne spółki z branży notowały wzrost kursu.
Wtorek był też udanym dniem dla borykającego się ostatnio z kłopotami Pfizera. Od kilku dni akcje firmy taniały pod wpływem informacji, że zażywanie jednego z jej leków przeciwbólowych zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca. Wczoraj pojawił się raport zaprzeczający tej wiadomości i akcje Pfizera odrabiały poniesioną w ciągu ostatnich dwóch dni 16-proc. stratę. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average zyskał 0,65% a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 0,61%.
W Europie zmiany indeksów nie były duże. Na negatywnie na nastroje graczy wpłynęły obniżki prognoz przyszłorocznego wzrostu gospodarczego w Niemczech, czyli największej gospodarce strefy euro. Spowodowało to przede wszystkim przecenę walorów tamtejszych banków - m.in. Deutsche Banku i właściciela BPH - HVB Group. W Wielkiej Brytanii w defensywie znaleźli się producenci papierosów. Od wczoraj weszły w życie na Wyspach nowe przepisy, które ograniczają możliwości reklamowania się przez koncerny tytoniowe. Dlatego akcje takich spółek, jak British American Tobacco i Gallaher Group spadły po ok. 1%. Londyński wskaźnik FT-SE 100 zakończył wczorajszą sesję na poziomie zaledwie o 0,04% wyższym niż dzień wcześniej. Frankfurcki DAX zwiększył się o 0,07%, a paryski CAC-40 wzrósł o 0,16%.