Fundusze bezpieczne - tzw. typu B - są przeznaczone dla osób, które mają niewiele lat do przejścia emeryturę. Zadaniem takich podmiotów jest ochrona wartości oszczędności. Wskazuje na to fakt, że fundusze typu B powinny inwestować wyłącznie w papiery skarbowe, najlepiej płynne. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, można je tworzyć od 1 stycznia br.

Tyle że nie ma odpowiednich przepisów. Resort polityki społecznej przygotował projekt nowelizacji ustawy o funduszach emerytalnych, której głównym celem była zmiana terminu, od którego możliwe jest tworzenie nowego rodzaju podmiotów - na 1 stycznia 2006 roku. Jednak z powodu problemów z Eurostatem nowelizacja ustawy się rozrosła. Pojawiły się tam zapisy, dotyczące zmian w sposobie rozdysponowania środków po śmierci członka funduszu (chodziło o skreślenie zapisów o dziedziczeniu). Kontrowersje wokół nich - np. przeciw takim zmianom opowiedziało się Ministerstwo Finansów - mogą wydłużyć prace nad ustawą. Zwłaszcza że zmiana na stanowisku szefa resortu polityki społecznej już opóźniła chwilę rozpoczęcia konsultacji społecznych. Ich zakończenie planowane jest w styczniu.

Czy towarzystwa emerytalne zechcą wykorzystać opóźnienie i utworzyć nowy fundusz? Zachętą mogłyby być opłaty za zarządzanie i prowizja od składki. Byłyby one takie same jak w obecnych funduszach, podczas gdy zarządzanie podmiotami bezpieczniejszymi jest zwykle dużo mniej kosztowne. Jednak, jak usłyszeliśmy w Izbie Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, PTE nie kwapią się do tworzenia funduszy bezpiecznych, bo na początku nie miałyby one zbyt wielu klientów. Po prostu - w 1999 roku, gdy tworzony był system emerytalny, do funduszy przystąpiło niewiele osób w wieku zbliżonym (wówczas) do 50 lat.