Środowe sesje na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od wzrostu indeksów. Do zakupów inwestorów zachęcał najnowszy raport o rozwoju gospodarki amerykańskiej. W III kwartale PKB USA wzrósł o 4% - wynika ze zrewidowanych danych przedstawionych przez Departament Handlu. Oznacza to zwyżkę o 0,1 pkt proc. w stosunku do wstępnego raportu przedstawionego w ubiegłym miesiącu. Dobrą wiadomością był też wczoraj spadek cen ropy. Ale nie tylko dobre dane makroekonomiczne mogły skłaniać do zakupu akcji. Pozytywny impuls, zwłaszcza dla branży finansowej, dała największa instytucja działająca na rynku hipotecznym - Fannie Mae. Uwikłana w skandale księgowe firma zdymisjonowała prezesa i dyrektora finansowego. To sygnał, że sytuacja w spółce powinna się poprawić, a Fannie Mae to bardzo ważna instytucja dla amerykańskiego systemy finansowego. Akcje spółki zdrożały w pierwszej połowie sesji o 4,5%, a jej śladem podążył m.in. inny potentat rynku hipotecznego za Atlantykiem - Freddie Mac. W takich warunkach do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,43% i znalazł się na poziomie najwyższym od ponad 3 lat. Technologiczny Nasdaq zyskał natomiast 0,30%.
Główne indeksy europejskie też zakończyły środowe notowania na plusie. Londyński wskaźnik FT-SE 100 wzrósł o 0,94%, frankfurcki DAX wzrósł o 0,64%, a paryski CAC-40 zwyżkował o 0,96%. Na pierwszy plan wysunęły się wczoraj spółki branży naftowej (m.in. BP i Total). Do kupowania ich akcji zachęcili analitycy banku inwestycyjnego Goldman Sachs. W specjalnym raporcie napisali, że "tegoroczny wzrost cen ropy powinien przełożyć się na rekordowe wyniki spółek naftowych". Według Goldmana w ostatnim kwartale roku, w stosunku do ostatnich trzech miesięcy ub.r. wyniki firm z tej branży powinny poprawić się średnio o ok. 70%.
Żeby jednak nie było zbyt optymistycznie warto przytoczyć opinię Francoisa Trahana, głównego analityka banku inwestycyjnego Bear Stearns. Jego zdaniem, dalsze podwyżki stóp w USA przyczynią się w I połowie przyszłego roku do spadku amerykańskich indeksów. A za nimi podążają przecież wskaźniki giełd z innych części świata.