Koniec roku i koniec prac nad budżetem w Sejmie to okres wzmożonej aktywności związków zawodowych w PKP. Również przed tegorocznymi świętami powiało groźbą strajku. Kolejarzom nie chodzi tylko o pieniądze. - Tak naprawdę, nie ma porozumienia w jednej kwestii - utworzenia Kolei Mazowieckich - przyznaje Grzegorz Mędza, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za reformę PKP. KM to nazwa spółki, którą pod koniec lipca powołały Mazowiecki Urząd Marszałkowski oraz Zakład Przewozów Regionalnych na Mazowszu. Przwoźnik od 1 stycznia 2005 r. ma przejąć od PKP transport osób w województwie. Do spółki mają przejść wszyscy kolejarze (ok. 1,3 tys. osób), zatrudnieni obecnie przez PKP PR.
Nie koniec dzielenia
To dopiero początek "regionalizacji". W styczniu resort infrastruktury zakończy pracę nad zmianą programu restrukturyzacji PKP. Nowy projekt przewiduje podział Przewozów Regionalnych na 4-6 podmiotów. - Jest to uzasadnione kwestiami technologicznymi. Dzięki temu możliwa będzie również lepsza obsługa rynku - przyznaje G. Mędza.
Związki zawodowe boją się jednak o kondycję powstających podmiotów i groźby redukcji zatrudnienia. Nie podoba im się np., że w planie finansowym na 2005 r. KM przewidziały stratę 18 mln zł (wynika m.in. z dużych przyszłorocznych nakładów inwestycyjnych). - Żeby to nie było tak, jak z pierwszą próbą regionalizacji w Lubuskiem - mówi Stanisław Kogut, przewodniczący "Solidarności" kolejarskiej. W 1993 roku z inicjatywy wojewody zielonogórskiego, przy udziale duńskiej kolei DSB, powstały Lubuskie Koleje Regionalne. Przewoźnik szybko jednak upadł, ponieważ samorząd ze względów prawnych nie mógł przejąć torów od PKP. Sytuacja się powtarza - koleje, które pierwotnie miały wejść do spółki z samorządem poprzez aport majątku mazowieckich PR, zadeklarowały jedynie dzierżawę infrastruktury. Dlatego też związkowcy domagają się teraz gwarancji rządowych.
Rząd pewny swego