Gasnącą dynamikę wzrostu zarówno na krajowym rynku akcji, jak i na świecie trzeba w dużym stopniu wiązać z ostatnimi zmianami na rynku walutowym. Coraz mocniejszy złoty daje podstawy do coraz większych obaw o wyniki naszych spółek w IV kwartale. Już w III kwartale wiele z nich odczuło skutki aprecjacji złotego. Jednocześnie wzrost złotego powiększył zyski zagranicznych inwestorów na naszej giełdzie. Dopóki na świecie jest dobra koniunktura, nie spieszą się z ich realizowaniem, ale jeśli tylko pojawią się niepokojące oznaki, mogą się zdecydować na zamknięcie pozycji.

Wczorajsza reakcja giełd amerykańskich na kolejny rekord notowań euro do dolara może przekonywać, że kwestie walutowe budzą coraz większe zaniepokojenie. Tłumaczenia, że narastający deficyt obrotów bieżących tym razem nie powinien być szkodliwy dla gospodarki USA, wdają się znajome. Takie teorie pojawiały się w przeszłości, by uzasadnić inne "niezdrowe" zjawiska. Niestety, okazywało się potem, że rzeczywistości nie daje się "zakląć", a praw ekonomicznych oszukać. W związku z tym obecnej deprecjacji dolara nie można traktować jako "zbawienia" dla amerykańskiej gospodarki, a raczej jako wyraz narastającej nierównowagi, której bez spowolnienia tempa rozwoju nie uda się wyeliminować.

Kwestie walutowe mają znaczenie także z punktu widzenia rynków towarowych. Spadek dolara w przypadku metali wystarcza jedynie do utrzymania ich na poziomie z ostatnich tygodni, natomiast ropa naftowa tanieje pomimo słabnącego dolara. To nowa sytuacja dla inwestorów. Na razie traktują oni to jako pozytywny element, zmniejszający presję inflacyjną. Trzeba jednak pamiętać o przyczynach zatrzymania zwyżki notowań surowców. Chodzi głównie o obawy o przyszłą koniunkturę gospodarczą, która w efekcie podwyżek stóp pogorszy się w przyszłym roku. Ostatnie dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie liczba rozpoczętych nowych budów oraz sprzedaż nowych domów zanotowały gwałtowny spadek, przypominają po raz kolejny o zagrożeniu przekłuciem powstałego na nim bąbla. Wskaźnik optymizmu amerykańskich inwestorów Investor's Intelligence osiągnął w grudniu nie notowany od wielu lat poziom. Czyżby czekało ich gwałtowne przebudzenie?