Orbis Travel, spółka zależna Orbisu, powołał specjalne centrum kryzysowe, które ma pomóc klientom planującym wcześniej wyjazd do Sri Lanki i do Tajlandii. - Problem jest już praktycznie rozwiązany: część klientów zdecydowała się wybrać inne oferty, część odebrała pieniądze - zapewnia Andrzej Studnicki, dyrektor Centrum Wycieczkowego Orbis Travel.
Według niego, z możliwości zmiany miejsca pobytu korzystali przeważnie ci podróżni, którzy w tropikach chcieli spędzić sylwestra. Orbis zaoferował im wyjazdy m.in. do Egiptu, Kenii czy w te rejony Tajlandii, których żywioł nie zniszczył.
Wyloty wstrzymało również TUI. W jego ślady prawdopodobnie pójdą również inne biura. Ich agenci na razie przez polskie służby konsularne poszukują swoich klientów, którzy przebywali w rejonie podczas katastrofy. Biura chcą im zapewnić powrót.
W całej Polsce plany wyjazdowe z powodu tsunami musiało zmienić ok. 1000 turystów, z czego ponad 100 - z Orbisu. To jedne z droższych wycieczek w ofercie polskich biur podróży, stąd stosunkowo niewielkie nimi zainteresowanie.
- Nie chcemy mówić w przypadku takiej tragedii o naszych stratach finansowych. Zwłaszcza, że to okres, w którym i tak biura turystyczne nie notują najlepszych wyników. Teraz skupiamy się przede wszystkim na rozwiązaniu sytuacji i na bezpiecznym powrocie turystów. Zwłaszcza że w tym okresie również jest problem z miejscami w samolotach - mówi A. Studnicki.