- Dynamika eksportu jest nadal bardzo wysoka - komentuje Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Umocnienie złotego nie doprowadziło jeszcze do zmniejszenia polskiej sprzedaży za granicą - dodaje. Dlaczego? - Bo firmy podpisują kontrakty z wyprzedzeniem. Spodziewam się, że konsekwencje aprecjacji naszej waluty eksporterzy odczują dopiero w przyszłym roku - ocenia specjalistka.
Wysoka jest też dynamika importu. W październiku wyniosła prawie 15%. - Świadczy to o solidnym popycie wewnętrznym - mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Eksport wyniósł w październiku 6,37 mld euro, a import był tylko minimalnie większy - 6,38 mld euro. Dzięki temu deficyt w obrotach handlowych zamknął się kwotą tylko 15 mln euro. Ponieważ jednocześnie mieliśmy wysokie, dodatnie saldo usług i transferów bieżących, cały bilans płatniczy zamknął się nadwyżką wynoszącą aż 234 mln euro.
Ekonomiści cieszą się z tych danych. Zwracają jednak uwagę, że trzeba do nich podchodzić ostrożnie, bo na pewno zostaną skorygowane za miesiąc. We wrześniu dane dotyczące eksportu zostały zaniżone o 78 mln euro, a import - o 204 mln euro. - Nie wiadomo, czy po korekcie nadwyżka w obrotach bieżących będzie dalej tak wysoka i czy w ogóle będzie to nadwyżka - mówi P. Bielski. Na szczęście skala korekt stopniowo się zmniejsza (w maju eksport był zaniżony o ponad 1,1 mld euro, a import o prawie 1,5 mld euro).
Problem z liczeniem danych dotyczących obrotów handlowych mamy od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Są one zbierane w tzw. systemie Celina, do którego trafiają z dwóch źródeł: Intrastatu (gromadzi informacje o wymianie handlowej Polski z UE) oraz dokumentów SAD (handel z pozostałymi krajami). Nowością jest Intrastat i to on odpowiada za "błędy". Ministerstwo Finansów, które nadzoruje system Celina, zapewnia jednak, że działa on coraz lepiej.