Początek 2004 roku wyglądał optymistycznie: sprzedaż nowych samochodów rosła. Szczególnie udany był kwiecień - nabywców znalazło ponad 45. tys. aut osobowych. Sytuacja zmieniła się z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Nastąpiło załamanie sprzedaży, a nasz rynek motoryzacyjny zaczął się pogrążać w coraz głębszym kryzysie.
- Sprawdziły się pesymistyczne prognozy. Łączna sprzedaż nowych samochodów osobowych była znacznie mniejsza niż rok wcześniej - komentuje Wojciech Drzewiecki z firmy Samar. Jedną z najważniejszych przyczyn spadku sprzedaży było, jego zdaniem, wprowadzenie znacznych ograniczeń w odliczaniu VAT-u przy zakupie aut na potrzeby działalności gospodarczej. Kolejną okazał się proces tzw. harmonizacji cen, który oznaczał dla nas podwyżki. W 2004 roku ceny podniosła większość firm: fiaty, renaulty i volkswageny podrożały o ponad 8%, niewiele mniej ople, peugeoty i toyoty. Stosunkowo najmniej zwiększyły się ceny hond i fordów (nieco ponad 3,5%).
Jednocześnie rósł import używanych samochodów z Zachodu. Samar szacuje, że w 2004 roku sprowadzono do kraju ok. 800 tys. takich aut, przy czym - zgodnie z danymi urzędów celnych - ponad 80% z nich miało więcej niż 10 lat. Znamienne jest porównanie wielkości importu w ciągu pierwszych czterech miesięcy - 16,3 tys. i po naszej akcesji do Unii Europejskiej - 783,7 tys.
W efekcie w Polsce sprzedano tyle nowych aut, ile w prawie pięć razy mniejszej Austrii. Spadła sprzedaż większości marek. Najbardziej ucierpieli producenci francuscy: sprzedaż Renaulta zmniejszyła się o ponad 20%, Peugeota - o prawie 23%, a Citroena - aż o 27%. Kilkunastoprocentowy spadek odnotowały także Fiat (14%) oraz Opel. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych marek jedynie Honda i Ford mogą się pochwalić wzrostem sprzedaży nowych samochodów.