Polskę ominąć może też tranzytowy ruch kolejowy. Dalej jednak nie rozpoczęły się nawet pilotażowe inwestycje. Chodzi o tzw. GSM-R - sieć radiową na potrzeby łączności kolejowej, działającą w oparciu o tę samą częstotliwość, którą wykorzystują operatorzy komórkowi. Pozwoli ona na efektywną komunikację między pociągami i nadzorującymi ruch. Ma to wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa i punktualności. Większość krajów europejskich rozpoczęła budowę pilotażowych sieci.
Projekt w zawieszeniu
W Polsce pierwszą tego typu inwestycję planowano na odcinku Węgliniec-Legnica (woj. lubuskie). Polskie Linie Kolejowe rozpisały pod koniec kwietnia przetarg, w którym - oprócz modernizacji torowiska - zleciły również budowę GSM-R. Do tej pory nie wybrano wykonawcy. - Oferty otwarto w lipcu, ale procedura nie została zakończona - informuje Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PLK. Dlaczego - tego firma nie chce powiedzieć. Wiadomo, że chętnych do budowy było kilka konsorcjów: CSSE Transport (Francja), szwedzki Bombardier i Nortel Networks, Alcatel Polska i Alcatel SEL, czy konsorcja Alcatela i Siemensa oraz hiszpańskiego Eliopa z Enyse.
Zbudować trzeba wszędzie
Komisja Europejska domaga się budowy nadajników na wszystkich odcinkach transeuropejskich sieci kolejowych (u nas ok. 7 tys. km). - Jeżeli tego nie zrobimy, grozi nam omijanie polskich torów przez pociągi tranzytowe - mówi Piotr Stomma z Departamentu Kolejnictwa w Ministerstwie Infrastruktury. Przewoźnicy wybiorą np. trasy przez Czechy (Kapsch CarrierCom rozpoczyna już tam budowę GSM-R na części linii) i Słowację (gdzie testuje się już system). PLK, pobierające opłaty za dostęp do torów, nie zarobią wówczas na tranzycie. - Możemy stać się czarną dziurą w europejskiej sieci kolejowej - przestrzega P. Stomma.