Reklama

Negatywne zjawiska hamują wzrost

Droga ropa naftowa, wysokie stopy procentowe, rekordowe amerykańskie deficyty - budżetowy i handlowy, a także słabość dolara w stosunku do innych walut to podstawowe przyczyny, które mogą spowolnić wzrost gospodarczy na świecie. Dlatego prognozy na 2005 rok nie są tak optymistyczne jak te sprzed roku.

Publikacja: 03.01.2005 06:44

2004 rok zakończył się dobrym wynikiem gospodarczym. Tempo wzrostu w skali światowej szacuje się na 4-5% w porównaniu z 3,9% w 2003 r. i 2,9% w 2002 r. Dla trzydziestu krajów o najwyższym poziomie rozwoju, zrzeszonych w OECD, miało ono wynieść 3,6%. Natomiast znacznie szybszy wzrost gospodarczy - 6,1% - odnotowały kraje rozwijające się. Według oceny Banku Światowego - nie ograniczył się on do Chin, Indii oraz Azji Południowo-Wschodniej, lecz objął także inne regiony z wyjątkiem Afryki.

Nowy rok będzie gorszy

Rezultatów z 2004 r. zapewne nie uda się powtórzyć w rozpoczynającym się roku. Ekonomiści są zgodni, że dla gospodarki światowej 2005 rok będzie mniej korzystny. Ich zdaniem, średnie tempo wzrostu spadnie prawdopodobnie o około 1 pkt proc. Według ostatniej prognozy MFW, ma wynieść 4%, a zdaniem ekspertów Banku Światowego oraz Economic Inteligence Unit, jednostki badawczej tygodnika "The Economist" - tylko 3,2%.

Dla państw OECD organizacja ta przewiduje średni wzrost gospodarczy na poziomie 2,9%. I tym razem bardziej, bo o 5,4%, ma zwiększyć się - według Banku Światowego - łączny produkt krajowy brutto państw rozwijających się.

Niektóre prognozy są mniej optymistyczne niż kilka miesięcy wcześniej. Ich korektę w dół wymusiła bowiem ogólnie gorsza koniunktura. Na przykład MFW obniżył przewidywane tempo wzrostu o 0,3 pkt, a OECD o 0,4 pkt proc.

Reklama
Reklama

Droga ropa największym

zagrożeniem

Powiew pesymizmu wydaje się uzasadniony. Zarówno organizacje międzynarodowe, jak i niezależni ekonomiści dostrzegają wiele niebezpiecznych zjawisk, które w rozpoczynającym się roku mogą przyhamować wzrost w gospodarce światowej. Pojawiły się nawet obawy, że przypadkowy zbieg kilku negatywnych czynników może doprowadzić do poważnego kryzysu o zasięgu globalnym.

Za szczególnie groźne zjawisko uznano wysokie notowania ropy naftowej, które wzrosły w 2004 r. o ponad połowę, by w końcu października osiągnąć rekordowy poziom 55,67 USD za baryłkę. Wprawdzie ostatnie tygodnie przyniosły zniżkę notowań, ale każde ograniczenie podaży może znów pobudzić tendencję zwyżkową. Tymczasem drogie paliwa płynne zwiększają koszty przedsiębiorstw i pogarszają nastroje konsumentów, prowadząc do osłabienia aktywności ekonomicznej.

Wysokie stopy, duże deficyty i słaby dolar

Istotnym hamulcem dla gospodarki światowej mogą okazać się rosnące stopy procentowe. Razem ze stopniową poprawą koniunktury banki centralne mogą rezygnować z bodźca, jakim są bardzo tanie kredyty. Według OECD, zarząd Rezerwy Federalnej USA podniesie w ciągu najbliższych dwóch lat oprocentowanie do 4% (obecnie wynosi 2,25%), a Bank Anglii z 4,75%, do 5,75%. W strefie euro podwyżki nie pojawią się zapewne wcześniej niż za rok, a podstawowa stopa Europejskiego Banku Centralnego wzrośnie prawdopodobnie do końca 2006 r. z 2% do 3%. W Japonii oprocentowanie może się w tym czasie podnieść z zerowego poziomu od 0,5%.

Reklama
Reklama

W wielu analizach podnoszony jest też problem olbrzymich deficytów - budżetowego i rozrachunków bieżących - w USA. Nierównowaga ta prowadzi do osłabienia dolara, pogarszając konkurencyjność eksportu w krajach silnie uzależnionych od rynku amerykańskiego, hamując tam aktywność ekonomiczną. Ze względu na rekordowy wysoki kurs euro w stosunku do dolara z problemem tym borykają się od dłuższego czasu państwa europejskiej unii walutowej.

O ile słabość waluty amerykańskiej najdotkliwiej odczuwa strefa euro, o tyle największym zagrożeniem dla Azji byłoby osłabienie koniunktury w Chinach. Szybko rozwijająca się gospodarka chińska daje bowiem impuls do wzrostu w całym regionie.

Różnice w czołówce

W grupie czołowych potęg gospodarczych tempo wzrostu nie będzie w przyszłym roku jednolite. Najbardziej optymistycznie wyglądają perspektywy gospodarki USA. Drogie paliwa płynne nie osłabiły tam popytu konsumpcyjnego, ani nie zniechęciły amerykańskich przedsiębiorców do inwestycji. Pozytywnym zjawiskiem jest też zwiększone zatrudnienie. W tych warunkach ekonomiści skorygowali w górę prognozę przyszłorocznego wzrostu gospodarczego z 3,5% do 3,6%.

Równie dobrze wyglądają perspektywy gospodarki brytyjskiej. Pomimo serii podwyżek stóp procentowych rząd spodziewa się wzrostu PKB o 3-3,5%.

W znacznie gorszym położeniu znajduje się wciąż strefa euro. EBC obniżył prognozę wzrostu gospodarczego w tym regionie z 2,3% do 1,9%, mając na względzie duże bezrobocie ograniczające popyt konsumpcyjny oraz mocne euro, które podcina eksport. Zjawiska te wpływają ujemnie na nastroje przedsiębiorców, osłabiając ich skłonność do inwestowania.

Reklama
Reklama

W Japonii trwające od dwóch lat ożywienie straci tempo i wzrost gospodarczy nie przekroczy zapewne 1,8%. Mocniejszy jen hamuje bowiem eksport, a jednocześnie słabnie wewnętrzny popyt konsumpcyjny.

Na tym tle korzystnie wyglądają perspektywy Chin, gdzie PKB - mimo prób schłodzenia koniunktury - może nieznacznie przekroczyć 8%. W Rosji PKB wzrośnie prawdopodobnie o około 5,5%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama