Prezes giełdy londyńskiej Clara Furse spotka się pojutrze z kierującym Deutsche Boerse Wernerem Seifertem. Według "FT", Niemiec gotów jest pójść na kompromis. Na Wyspach spekuluje się, że Deutsche Boerse mogłaby podnieść cenę, jaką oferuje za jeden walor LSE o ok. 70 pensów, powyżej 600 pensów. Jednak nieoficjalnie mówi się, że nie kwestia ceny jest najważniejsza, ale sprawa izb rozliczeniowych. LSE obecnie korzysta z usług London Clearing House (akcjonariuszem tej izby jest m.in. Euronext). Niemcy mają własną izbę - Clearstream. Według "FT", by przejąć LSE byliby skłonni nawet sprzedać tę instytucję. Deutsche Boerse zdecydowanie zdementowała wczoraj jednak te spekulacje.
Problemem pozostaje też kwestia lokalizacji centrali spółki, która powstałaby w wyniku aliansu. Władze Frankfurtu niedawno zdecydowanie sprzeciwiły się temu, by giełda mogła wynieść się z tego miasta. Za Frankfurtem przemawia też kwestia podatkowa. Wyprowadzając się z niego Deutsche Boerse straciłaby korzystne ulgi otrzymane od miejscowego fiskusa. Jednak większość obserwatorów uważa, że nowa spółka byłaby zarządzana z Londynu i tam miałby się koncentrować obrót. Ponoć za Londynem opowiada się Werner Seifert. Prezes Deutsche Boerse położy wszystko, na jedną szalę i albo wygra wszystko albo będzie musiał odejść - pisze "Financial Times".
Zagrożeniem dla Deutsche Boerse jest też Euronext. Clara Furse ma także w tym tygodniu spotkać się z prezesem tego giełdowego sojuszu - Jean-François Theodorem.