Rejony Tajlandii, które objął kataklizm, odpowiadają jedynie za 2,7% PKB wypracowywanego przez cały kraj. Jednak ze względu na ich turystyczne znaczenie (trafia tam jedna trzecia wszystkich gości odwiedzających Tajlandię), w opinii ekspertów Morgana Stanleya straty w tym sektorze mogą wywołać "efekty mnożnikowe" w całej gospodarce. "Naszym zdaniem, Tajlandii zagraża osiągnięcie tylko 75-80% z oficjalnej prognozy 13,4 mln turystów przewidywanych w 2005 r." - napisał w raporcie Daniel Lian, główny ekonomista do spraw Azji Płd-Wsch. w amerykańskim banku. Negatywny wpływ tsunami na sektor turystyczny Tajlandia powinna odczuć przede wszystkim w pierwszym kwartale.

Autorzy raportu podkreślili, że siła gospodarcza reszty kraju i spodziewany wzrost lokalnych inwestycji powinny mieć łagodzący wpływ na załamanie w turystyce. Z tego względu Morgan Stanley obniżył tegoroczną prognozę wzrostu PKB Tajlandii niemal symbolicznie - o 0,3 pkt proc. - z 6,0% do 5,7%.

Bank podtrzymał natomiast prognozy dla dwóch innych krajów dotkniętych kataklizmem - Indonezji i Malezji. W pierwszym przypadku atak tsunami ograniczył się praktycznie tylko do prowincji Aceh na północy Sumatry. "Z uwagi na fakt, że instalacje produkcji energii (głównie ropy i gazu) w Aceh przetrwały tsunami, całkowite straty dla gospodarki indonezyjskiej wydają się minimalne" - stwierdzili eksperci Morgana Stanleya i na tej podstawie pozostawili prognozę wzrostu indonezyjskiego PKB w tym roku na poziomie 4,5%. Jeśli chodzi o Malezję, bank także uznał, że straty będą niewielkie i utrzymał przewidywania co do wzrostu gospodarczego na poziomie 4,8%.

AFP