Toyota, drugi co do wielkości na świecie, po General Motors, światowy koncern motoryzacyjny, w ub.r. sprzedała w USA rekordową liczbę 2,06 mln samochodów, czyli o 10% więcej niż rok wcześniej. Po raz trzeci z rzędu miano najchętniej kupowanego samochodu za Atlantykiem utrzymał też model toyota camry sedan. Honda powiększyła sprzedaż o 3%, do 1,39 mln aut, a Nissan, który na początku roku notował spadek popytu na swoje samochody, poradził sobie z przejściowymi problemami i powiększył ostatecznie sprzedaż w ub.r. aż o 24%, do 985 tys.

Wyniki Japończyków kontrastują z rezultatami osiągniętymi w ub.r. przez amerykańskich potentatów przemysłu motoryzacyjnego. Mimo stosowania różnego rodzaju opustów i innych zachęt General Motors odnotował w 2004 r. 1,3-proc. spadek sprzedaży aut, a Ford zanotował zniżkę o 4,5%. Jedynie należący do niemieckiego Daimlera - Chrysler sprzedał więcej samochodów niż rok wcześniej, o 3,3%. Mniejszy japoński producent aut - Mazda (33,3% akcji spółki ma Ford) - zanotował wzrost sprzedaży o 1,9%. Natomiast aż o 37% mniej aut niż rok wcześniej sprzedał Mitsubishi, ale to przede wszystkim efekt ubiegłorocznego skandalu, który wybuchł wokół spółki, gdy wyszło na jaw, że produkowane przez nią auta mają wady fabryczne.

Wśród producentów aut z Niemiec, zwyżką sprzedaży o 8%, do 260 tys. aut mógł się pochwalić BMW, a Porsche odnotowało zwyżkę o 10,7%, do 31,4 tys. Spadła natomiast, o 15%, do 256 tys. sztuk, sprzedaż aut marki Volkswagen.

Analitycy podkreślają, że przyszłość japońskich koncernów na rynku amerykańskim nadal rysuje się w jasnych barwach. Wskazują na bardzo dobrą jakość samochodów produkowanych przez te koncerny i ich konkurencyjne ceny.

Oficjalna prognoza Toyoty głosi, że w tym roku zamierza sprzedać na amerykańskim rynku 2,15 mln samochodów, co oznacza zwyżkę o 4%. Honda zakłada wzrost sprzedaży w USA o ok. 5%. Hitem tego koncernu ma być nowy model auta, łączący cechy samochodu sportowego i użytkowego.