- Wstrzymujemy start futures, bo chcemy, aby od samego początku mogły nimi handlować wszystkie banki, które wcześniej wyraziły takie zainteresowanie - informuje Piotr Szeliga, wiceprezes GPW. Jako przyczynę opóźnienia wymienia przede wszystkim trwające prace nad techniczną stroną rozliczania kontraktów w instytucjach finansowych. - Jest to instrument konstruowany głównie z myślą o bankach. To one będą rozkręcać ten rynek i dlatego tak bardzo ważne jest, aby podczas debiutu gotowa była jak największa grupa nowych uczestników giełdy. Zasadność takiej decyzji potwierdza fakt, że na razie tylko 11 banków deklaruje zainteresowanie pochodnymi na obligacje. Lista jest więc bardzo krótka, ale mimo to są spore szanse, że z czasem rynek osiągnie pożądaną płynność.
Animator - nowa jakość
Dużo będzie zależeć od animatorów rynku. Przy czym nie sama ich obecność będzie najważniejsza, ale wielkość zleceń, które będą składać. Obecne ustalenia, dotyczące futures na WIG20 (najpłynniejszy instrument pochodny na GPW), zobowiązują animatora do składania zleceń na przynajmniej 10 kontraktów (na serii wygasającej w ciągu najbliższych 3 miesięcy). - W przypadku pochodnych na obligacje, planujemy liczbę tę zwiększyć do 100, przy spreadzie nie przekraczającym 30 punktów bazowych - informuje Adam Maciejewski, dyrektor Działu Notowań GPW. Biorąc pod uwagę nominalną wartość kontraktu, która jest ustalona na poziomie 100 tys. zł, oznacza to, że wartość ofert animatorów będzie wynosić przynajmniej 10 mln zł. Obowiązek składania zleceń chce na siebie wziąć nawet 6 instytucji. - Prowadzimy rozmowy z 4 bankami (BPH, PKO BP, Pekao oraz ING BSK) i z dwoma domami maklerskimi (BDM PKO BP i CDM Pekao) - zdradza dyrektor. W gronie pozostałych banków, które zamierzają uczestniczyć w nowym rynku, wymienia Bank Millennium, Kredyt Bank, Bank Handlowy, Societe Generale, ABN Amro, BGŻ oraz BRE Bank.
Początek bez opłat
Zachętą do inwestowania w pochodne na stopę procentową będą specjalne promocje w opłatach pobieranych przez GPW i KDPW. Należy przy tym zaznaczyć, że opłaty na rzecz tych dwóch instytucji będą jedynym kosztem transakcyjnym dla 10 z wymienionych banków. Mają one bowiem statut bezpośredniego członka giełdy (oprócz BRE Banku), co znaczy, że nie będą musiały działać za pośrednictwem domów maklerskich i tym samym płacić im za to. - Do końca czerwca zarówno giełda, jak i KDPW zawieszają pobieranie opłat od obrotu kontraktami terminowymi na obligacje - mówi Adam Maciejewski. Po tym terminie mogą one wynosić odpowiednio 0,65 zł i 0,5 zł (takie kwoty wymienione są w regulaminach GPW i KDPW). Giełda zastosowała szczególne preferencje w przypadku animatorów, którzy będą płacić tylko 0,1 zł od jednego kontraktu. - Instytucje, które podpiszą umowę o animowanie przed uruchomieniem rynku, zostaną zwolnione z opłaty na rzecz GPW do końca 2005 roku - dodaje dyrektor. Opłaty są ustalone na bardzo niskim poziomie. Dla porównania: w przypadku kontraktów na indeksy czy akcje wynoszą one 1,5 zł za kontrakt dla KDPW i 3 zł dla GPW. Na pytanie, skąd ta różnica i czy inwestorzy indywidualni z rynku futures na pozostałe instrumenty bazowe nie powinni czuć się pokrzywdzeni, Piotr Szeliga odpowiada, że przede wszystkim będzie to rynek hurtowy. - Wartość transakcji powinna być tu zdecydowanie większa, o czym świadczy chociażby fakt, że wartość kontraktu na obligacje 5-krotnie przewyższy futures na WIG20. Dla animatorów może być to ekwiwalent nawet 10 mln zł. Oczywiście, te same niskie stawki będą obowiązywać inwestorów indywidualnych, którzy będą handlować tymi pochodnymi - wyjaśnia wiceprezes giełdy.Bez funduszy będzie trudno