Rząd umorzył do tej pory ponad 242 mln euro rat koncesyjnych kilkunastu operatorów stacjonarnych (łączna suma koncesji wynosi 432 mln euro). Umożliwiła to specjalna ustawa, uchwalona przez Sejm pod koniec 2002 r. Zgodnie z nią, operatorzy mogą wystąpić o zamianę opłat na inwestycje poczynione od 2000 r. W momencie uchwalania ustawy chodziło o uratowanie prywatnych telekomów, którym groził upadek. Nie bez znaczenia było także pobudzenie nowych inwestycji.
Inwestycje nie zachwyciły
Z informacji rządu, nad którą debatowała wczoraj sejmowa Komisja Infrastruktury, wynika, że firmy zgłosiły plany inwestycyjne na sumę prawie 330 mln euro. Posłowie przyznali, że umorzenia uratowały telekomy. Byli jednak rozczarowani skalą nakładów. - Tak naprawdę, większość inwestycji dotyczy wianuszka podwarszawskich miejscowości, gdzie i tak powstawałyby nowe linie telefoniczne - mówił szef komisji Janusz Piechociński (PSL). - Nasze zadowolenie jest bardzo umiarkowane - przyznał Wojciech Hałka, wiceminister infrastruktury ds. łączności.
Branża zadowolona
O dobrodziejstwach ustawy przekonani są jej beneficjenci. W 2000 roku zmieniło się prawo telekomunikacyjne i firmy dopiero wchodzące na rynek nie musiały wykupywać koncesji. Podkopywało to pozycję "starszych" telekomów. - Dotychczasowym inwestorom opłacało się wycofać swoje udziały z firmy, która płaciła raty koncesyjne i powołać nową spółkę. Konwersja uratowała nas przed takim scenariuszem - przyznaje Eugeniusz Gaca, prezes El-Netu (obecnie spółka zależna od Netii).