Według Soerena Rytofta, wiceprezesa Metzler/Payden Investment Advisors, rynki Europy Środkowowschodniej wciąż są atrakcyjne dla inwestorów. Przykładem może być Polska, która powinna w 2005 r. osiągnąć 5-proc. wzrost gospodarczy, znacznie silniejszy niż rozwinięte kraje Unii Europejskiej. Wśród najlepszych inwestycji nad Wisłą Rytoft wymienia sektory finansów, telekomunikacji oraz energetykę. Dużym powodzeniem wśród amerykańskich menedżerów międzynarodowych funduszy cieszą się akcje takich firm, jak Telekomunikacja Polska oraz Pekao. - Jeśli mamy kraje rozwijające się tak szybko, jak to widzimy obecnie, to jest to okazja dla inwestorów, aby kupować - mówi Rytoft.
Ameryka Łacińska
też na topie
Bardzo dobry rok miały także fundusze inwestujące w Ameryce Łacińskiej. W całym 2004 roku zyskały średnio na wartości 38,4%, tylko w IV kwartale u.br. 21,7%. To najlepszy zwrot z inwestycji w tej części świata od siedmiu lat. Nieco gorzej wypadła Azja. Rejon Pacyfiku odnotował średnie zyski w wysokości 16%, Japonia - 13,8%, a Chiny 9,3%. Fundusze inwestujące w ostatnim wymienionym kraju przyniosły w 2003 roku 61% zwrotu. W tym rejonie świata uwaga menedżerów amerykańskich funduszy może przesunąć się w kierunki Indii, Tajlandii oraz Malezji, mimo że dwa ostatnie z pewnością odczują finansowo skutki grudniowego tsunami.
Zmiany w portfelach nie będą duże
Według analityków z Wall Street, w 2005 roku nie należy się spodziewać radykalnych zmian w portfelach inwestycyjnych, ale także tak dobrych wyników jak w minionych 12 miesiącach. - Biorąc pod uwagę dobre wyniki, jakie notowały wschodzące rynki w ostatnich kilku latach, nie zapowiadałbym dużych zmian, jeśli chodzi o strukturę inwestowania - uważa Gareth Lyons, analityk firmy Morningstar, monitorującej rynek funduszy inwestycyjnych w USA. W 2005 r. menedżerowie funduszy międzynarodowych będą jednak zwracać baczniejszą uwagę m.in. na Chiny, Hongkong czy Skandynawię. Za najlepsze lokaty w tych częściach świata uważa się ochronę zdrowia, usługi finansowe i sektor handlu detalicznego.