Giełdy akcji w 2004 r. raz po raz były wstrząsane niepokojącymi informacjami, ale ostatecznie zakończyły rok na wyraźnym plusie, głównie dzięki pomyślnej końcówce.
Nadzieje na kolejny dobry rok wzięły górę nad obawami. Zresztą żaden z głównych czynników determinujących ubiegłoroczne notowania - wzrost rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, osłabienie rozwoju gospodarczego Chin, deprecjacja dolara oraz pogorszenie koniunktury w amerykańskiej gospodarce - nie okazał się trwały, a siła żadnego z tych zjawisk nie okazała się zaskakująca.
Równocześnie pierwsze dni 2005 r. pokazały, że w kolejnych miesiącach inwestorom przyjdzie się nadal borykać z tymi zjawiskami. Co więcej, mogą one teraz przybrać na sile. Amerykański bank centralny w opublikowanym w tym tygodniu komunikacie po ostatnim posiedzeniu dał do zrozumienia, że dalszego zaostrzania polityki pieniężnej nie da się uniknąć. Pomimo pięciu podwyżek stóp realnie pozostają one wciąż ujemne. Obniżenie docelowego poziomu wzrostu podaży pieniądza przez chińskie władze jest kolejnym sygnałem ich determinacji przy schładzaniu rozgrzanej gospodarki. Ekonomiści są zgodni, że Ameryka zwolni w tym roku, gdyż zaczną o sobie dawać znać: wzrost cen ropy naftowej z II połowy 2004 r. oraz wyższe koszty pieniądza, pogarszające koniunkturę na rynku nieruchomości.
Pochodną słabszego tempa rozwoju będzie wydatne obniżenie dynamiki poprawy zysków spółek, co przy obecnych dość wysokich wycenach stanowi poważny czynnik ryzyka dla posiadaczy akcji. Specjaliści są najbardziej podzieleni w odniesieniu do interpretacji wpływu zmian na rynku walutowym. Z jednej strony, w przeszłości tracącemu na wartości dolarowi zazwyczaj towarzyszyła niechęć do amerykańskich aktywów. Z drugiej, ta zależność przestała w ostatnich dwóch latach funkcjonować. Głównie dlatego, że zniżka kursu amerykańskiego pieniądza sprzyjała hossie na rynku surowcowym. Lepiej mieli się też amerykańscy eksporterzy. Jednocześnie broniąca jena przed nadmierną aprecjacją Japonia oraz utrzymujące sztywny kurs juana Chiny stanowiły poważne źródło popytu na papiery skarbowe USA, pozwalając przez to na stabilizację rynkowych stóp procentowych.
Obecny rok na rynkach kapitałowych zaczął się zupełnie inaczej niż 2004 r. Kursy akcji, ceny towarów spadały, natomiast na wartości zyskiwał dolar. To nagłe odwrócenie się tendencji przeważających w 2003 i 2004 r. to zbyt mało, by zapowiadać ostateczne ich zakończenie. Stanowi jednak ważny sygnał ostrzegający przed taką możliwością. Jednocześnie potwierdza niepokojące zjawiska, jakie wystąpiły w IV kwartale 2004 r., przemawiające za zmianą tendencji z ostatnich dwóch lat - wygasającą dynamikę wzrostu rynków akcji przy niewidzianym od lat optymizmie inwestorów, słabą reakcję cen towarów na silną deprecjację dolara, skrajny pesymizm wyrażany w odniesieniu do amerykańskiej waluty, przekładający się na rekordowe środki "postawione" na jego dalszą zniżkę oraz niedostrzeganie czynników sprzyjających odbudowie jej wartości.