Reklama

Krótkoterminowa zmiana trendu

Od ustanowionego podczas pierwszej sesji tego roku szczytu (1967 pkt), indeks największych spółek stracił już 3,5%. Przecena ta, wprawdzie psuje krótkoterminowy obraz rynku, ale nie zmusza jeszcze do rewizji średnioterminowej oceny trendu, który wciąż jest wzrostowy.

Publikacja: 08.01.2005 07:24

Hossa na warszawskim parkiecie trwa od marca 2003 roku. Najsilniejsza odsłona rynku byka miała miejsce w pierwszych sześciu miesiącach, kiedy to WIG20 bez większych przystanków zwiększył swoją wartość o 60%. Od września do końca listopada trwała spadkowa korekta, która zabrała indeksowi 17%, po czym kupujący ponownie przystąpili do ofensywy. Od tego czasu jednak trend wzrostowy nie jest już tak klarowny, jak wcześniej. Trwa dwa razy dłużej niż pierwsza fala, a mimo to zwiększył wartość wskaźnika o 40%. Osiąganie coraz wyższych poziomów odbywa się na zasadzie dwa kroki do przodu, jeden w tył. Dlatego przecena z pierwszych sesji tego roku nie powinna być jednoznacznie odbierana jako sygnał końca trendu wzrostowego wyższego rzędu. Na razie bowiem dobrze się wpisuje w specyfikę trwającej tendencji.

Kupno mniej atrakcyjne

Nie można jednak ukrywać, że ostatnie dni przyniosły kilka wydarzeń, które wyraźnie pogorszyły krótkoterminowy obraz rynku. Po pierwsze, została przełamana najszybsza linia zwyżki, która znajdowała się w okolicy 1940 pkt. Po drugie, kurs indeksu blue chips spadł poniżej dołka z drugiej połowy grudnia (1909 pkt), a tym samym można stwierdzić, że na wykresie powstała formacja przypominająca podwójny szczyt. Na jej podstawie należałoby oczekiwać, że notowania będą dalej spadały, do około 1850 pkt. Także negatywne dywergencje, utworzone niedawno na wykresach wielu szybkich wskaźników technicznych, oraz sygnały sprzedaży wygenerowane przez krótkoterminową średnią kroczącą, sprzyjają przecenie. To wszystko sprawia, że kupno akcji na obecnych poziomach wydaje się zbyt ryzykowne. Prawdopodobieństwo, że wkrótce będzie można zrobić to po lepszych cenach jest spore, więc lepiej nie pchać się teraz na rynek. Okazji do zakupów będzie można poszukiwać najwcześniej, gdy oscylatory dotrą do stref wyprzedania. Ewentualny powrót do wcześniejszej, wzrostowej tendencji będzie utrudniała luka bessy z 5 stycznia (1955 pkt).

Sprzedawać

jeszcze nie warto

Reklama
Reklama

Także do pozbywania się akcji należy podchodzić ostrożnie. Jakkolwiek by nie było, spadkowe korekty, w trwającej od roku mozolnej zwyżce, występują często i wielokrotnie sporo zabierają z wcześniejszej fali wzrostowej. Wprawdzie rzadko się zdarzało, aby korekta sięgała niżej niż ostatni dołek (tak, niestety, jest obecnie), ale nawet jeżeli do tego dochodziło, to nie zmieniało to byczego nastawienia inwestorów w średnim terminie. Specyfika trwającego rynku byka nie pozwala więc wieścić jego zakończenia po 3,5-proc. spadku od szczytu. Takie stwierdzenie będzie słuszne dopiero, gdy indeks największych spółek spadnie poniżej 1800 pkt. W najgorszym wypadku oznacza to, że trzeba będzie pogodzić się jeszcze z 5-proc. przeceną. Nie jest ona jednak przesądzona, gdyż już w okolicy 1850-1860 pkt, znajduje się jedno z ważniejszych wsparć i powinno ono mobilizować siły kupujących. Na barierę tę składa się 5-miesięczna linia trendu wzrostowego, szczyty z października i listopada ubiegłego roku oraz dołek z grudnia. Dodatkowo silne wsparcie w całym obszarze rozciągającym się od 1850 do 1900 pkt tworzy dolna połowa białej świecy, która utworzyła się w grudniu na wykresie miesięcznym.

Midcapy w bokTakże wykres średnich spółek nie daje jeszcze żadnych powodów do wyprzedaży akcji. Ten od dłuższego czasu znajduje się w trendzie bocznym i jedyne, co w tym momencie można powiedzieć to to, że po ostatnich sesjach wzrosło ryzyko spadku do dolnego ograniczenia horyzontu. Bariera ta znajduje się w okolicy 1620 pkt. Na to, że może ona być niedługo testowana, wskazuje fakt, iż od ponad dwóch miesięcy MIDWIG usiłuje przedostać się ponad krótkoterminowy opór na 1730 pkt, ale nic z tego nie wychodzi. Nie powiodły się trzy próby pokonania tego poziomu, a przecena z zakończonego tygodnia sugeruje, że z każdym kolejnym podejściem pod 1730 pkt niedźwiedzie będą coraz bardziej zuchwałe. Szanse na kolejne próby forsowania tej bariery pozostaną do czasu, kiedy indeks nie spadnie poniżej minimum z 15 grudnia (1685 pkt). Gdy podaż zdoła przełamać to wsparcie, to dalsza zniżka do 1620 pkt będzie przesądzona. Tutaj natomiast popyt powinien być w zdecydowanie lepszej formie i jeżeli szala zacznie się przechylać na korzyść inwestorów oczekujących zwyżki, to warto będzie się do nich przyłączyć. Zlecenia ograniczające straty z nowo otwartych, długich pozycji powinny się uruchomić, gdy indeks spadnie poniżej 1620 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama