Brak przejrzystego systemu refundacji to główna przyczyna wysokich kosztów współpłacenia za leki przez pacjentów mimo znacznych nakładów, jakie na leczenie ponosi również państwo. Zdaniem ekspertów resortu, pieniędzy na refundację można wydać mniej, nie zmniejszając jednocześnie efektów zdrowotnych. Resort proponuje m.in. ustalenie cen urzędowych na drogie leki kupowane przez szpitale. Sugeruje również, aby placówki dokonywały wspólnych zakupów, dzięki czemu uzyskiwać będą większe rabaty u hurtowników.

Zniknąć ma kategoria farmaceutyków "bezpłatnych" (pozostanie ryczałt i odpłatność 30, 50 i 100%). Ministerstwo proponuje również, aby w przypadku drogich leków marże hurtowników (obecnie na poziomie niemal 10% ceny zbytu brutto) były mniejsze. Obecnie degresywne stawki marż obowiązują tylko apteki.

Wśród propozycji jest także podział listy leków refundowanych na dwie kategorie - ogólnego stosowania oraz drogich leków specjalistycznego stosowania, obejmujących leki innowacyjne. Ministerstwo Zdrowia chce także oddzielić proces refundacji leków od ich rejestracji. Zagadnienia systemowe ma precyzować jedna ustawa.

W styczniu zmiany proponowane przez resort będą poddane konsultacjom społecznym. W pierwszej połowie lutego rozpoczną się natomiast negocjacje cenowe z firmami farmaceutycznymi, dotyczące nowych list refundacyjnych. - Chcemy, aby były aktualizowane co 2 czy 3 miesiące - zapowiedział minister zdrowia Marek Balicki.

IAR, PAP