Piątkowy spadek indeksu w czasie sesji zakończył się podbiciem cen w ostatniej jej fazie. Przyczyną był dynamiczny wzrost DAX około godziny 14.00. Podatność WIG20 na zmiany indeksów zachodnich była widoczna także wczoraj. Już na początku sesji indeks spadł w ślad za zniżkującym DAX-em. Najsłabszym ogniwem był KGHM, notowany momentami 5% na minusie. Największy obrót zanotował PKN Orlen, którego kurs odrobił straty w końcówce sesji.
Nastrojem, który panuje od kilku sesji na naszym rynku, jest pogłębiający się niepokój. Analitycy zewsząd ostrzegają przed zbliżającymi się spadkami czy wręcz o końcu hossy. Nie należy jednak ulegać emocjom. Spojrzenie chłodnym okiem wskazuje na możliwość dość znacznej korekty. Od szczytu indeks zniżkował już około 100 pkt. Najbliższym dla niego wsparciem będzie poziom 1850-1860 pkt. Wydaje się jednak dosyć prawdopodobne, że pogłębiające się zniecierpliwienie może zamienić się w strach. A wtedy spadki będą bardzo dynamiczne. W grę wchodzą więc także poziomy 1800 i 1760 pkt. Jest to wariant prawdopodobny, lecz nie postawiłbym na niego wszystkich pieniędzy.
Na najbliższych kilku sesjach będziemy zdaje się świadkami znacznych wahań kursów. Prawdopodobne jest wystąpienie paniki na rynkach. Dużo zależy od dalszego napływu środków z zagranicy. Nasze rodzime OFE raczej nie będą zainteresowane zakupem blue chipów - akcji w portfelach mają powyżej 30%, więc są raczej zainteresowane sprzedaniem ich po jak najlepszych cenach. Skarb Państwa ma w zanadrzu kolejne prywatyzacje. Ceny w ofertach publicznych będą zapewne bardziej atrakcyjne od lekko przegrzanych papierów z WIG20.
Jeśli mam się pokusić o prognozę na ten tydzień, to stawiałbym na dalsze spadki. Nastroje będą się pogarszać. Dobrze by było, gdyby wykończenie ruchu spadkowego zakończyło się dynamicznie. Jeśli tak, to dołek zaobserwujemy we czwartek lub w środę. A potem odbicie i stabilizacja. Czy będzie efekt stycznia? Nie wykluczałbym poderwania rynku, lecz wydaje mi się mało prawdopodobne bicie kolejnych rekordów.