Pod koniec 2001 roku wprowadzono, a w kwietniu 2002 roku wszedł w życie podatek od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatek Belki. Początkowo wpływy były niewielkie - w kwietniu wyniosły nieco ponad 23 mln zł. Szybko jednak osiągnęły poziom 100 mln zł miesięcznie. I gdy taki poziom utrzymywał się prawie do końca roku, to teraz szef resortu finansów może o takich dochodach tylko pomarzyć.
W ubiegłym roku tylko raz - w listopadzie - zdarzyło się, aby dochody z podatku od zysków przekroczyły 100 mln zł. To zasługa PKO BP. W innych miesiącach była to bariera nie do pokonania. Wprawdzie nie ma jeszcze danych za grudzień 2004 roku, ale praktycznie nie jest możliwe choćby wyrównanie wyniku z 2003 roku, kiedy to budżet z podatku od zysków dostał prawie 1,17 mld zł. W tym roku - przez 11 miesięcy - wpłynęło 866,3 mln zł. To o 66 mln zł mniej niż 2002 w roku, gdy podatek obowiązywał tylko przez 9 miesięcy.
Jeszcze gorzej wyglądają dane o średnich wpływach miesięcznych w poszczególnych latach. W 2002 roku wynosiły one prawie 89 mln zł, w 2003 roku wzrosły do 97,3 mln zł, by w minionym roku spaść do 78,7 mln zł.
Co może być powodem tego spadku? Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty PKO BP - zmiany stóp procentowych. - W tym roku stopy są wyższe niż w 2003 r. - powiedział. - Czyli lokaty, otwierane w 2003 roku, dają niższe odsetki niż te, które zostały założone w roku ubiegłym, a dadzą dochód i ich właścicielom, i fiskusowi w 2005 roku.
Na dodatek - w 2003 roku lepiej zachowywała się giełda. WIG20 zwiększył się prawie o 34%, gdy w 2004 roku było to 24,6%. To przekładało się na niższe dochody właścicieli jednostek funduszy inwestycyjnych, od których również naliczany był podatek.