Spadkowa korekta, która trwa na wykresie średniej przemysłowej Dow Jones, sprawiła, że notowania indeksu ponownie znalazły się poniżej szczytu z lutego 2004 roku. Wcześniejsze pokonanie znajdującego się na tej wysokości oporu zapowiadało, że wskaźnik amerykańskich blue chips szybko przystąpi do testu kolejnej bariery podażowej, która rozciąga się od 11 300 pkt do 11 700 pkt. Tworzą ją najwyższe kursy, jakie Dow Jones Industrial Average osiągnął w swojej ponad 100-letniej historii. Tymczasem niedźwiedzie szybciej, niż można było się spodziewać, przeszły do kontrofensywy. Na razie nie ma sygnałów, które mogłyby świadczyć o tym, że podaż traci na sile. Wręcz przeciwnie. Fakt, że sprzedający doprowadzili do spadku poniżej szczytu sprzed roku, co było równoznaczne z przełamaniem przyśpieszonej linii trendu, może świadczyć o tym, że w niedalekiej przyszłości największe amerykańskie spółki czeka pogłębienie przeceny. Podobne wnioski można wyciągnąć z analizy ostatnich kilku sesji. Charakteryzują się one niską zmiennością, a na wykresie tworzą niepokojącą formację flagi, która zazwyczaj sugeruje kontynuację wcześniejszego trendu. Jeżeli w trakcie najbliższych sesji średnia przemysłowa spadnie w cenach zamknięcia poniżej 10 600 pkt, to droga do 10 350 pkt będzie otwarta.
Pogarszająca się kondycja byków sprawia, że kupno akcji wydaje się mało opłacalne. Nawet jeżeli kolejne sesje przyniosą odwrócenie niekorzystnej tendencji i indeks znów będzie się kierował w górę, to bliskość ważnych oporów powinna dość szybko zmobilizować dalszych chętnych do sprzedaży. Dopiero przekroczenie wspomnianej strefy oporu, która tworzy górne ograniczenie długoterminowego trendu bocznego, da podstawy do powrotu na rynek.
Korzystniej prezentuje się wykres S&P500. Tu wprawdzie także doszło do załamania krótkoterminowego trendu wzrostowego, ale notowania znajdują się powyżej szczytu z początku 2004 roku. Tworzy on wsparcie w okolicy 1160 pkt i do czasu kiedy indeks nie spadnie poniżej tego poziomu, pesymistyczne nastawienie nie będzie uzasadnione.