Od tego, jakim powodzeniem będzie się cieszyć oferta Graala (wkrótce zadebiutuje na GPW), w krótkim okresie mogą zależeć również notowania Wilbo. Jeśli uda się ją bez problemów uplasować, a potem będziemy mieć udany debiut, zostanie to odczytanie jako oznaka wiary inwestorów w potencjał branży. Zresztą mówi się o nim w zasadzie od samego początku obecności Wilbo na GPW. Ryby i ich przetwory mają w dalszym ciągu relatywnie małe znaczenie w strukturze spożycia w naszym kraju. Polacy zjadają ich przeciętnie o połowę mniej niż w krajach "starej" Unii i o jedną trzecią mniej niż na świecie. Również w porównaniu z nowymi krajami członkowskimi wypadamy pod tym względem gorzej. Jednak te relacje zmieniają się bardzo powoli.
Rynek się nie powiększa
Wielkość spożycia w ostatnich latach niewiele się zmieniła. Według ostatnich danych Morskiego Instytutu Rybackiego, w 2003 r. statystyczny Polak zjadał 10,5 kg ryb i produktów rybnych (wyrażonych w wadze żywej), a więc podobnie jak statystyczny mieszkaniec Austrii czy Niemiec, ale 6-krotnie mniej niż Portugalczyk i blisko 2,5-krotnie więcej niż mieszkaniec Węgier. Odnotowany w 2003 r. wzrost spożycia ryb w Polsce był pochodną obniżki cen (o 1,3%) i zmiany preferencji konsumentów - przy czym w większym stopniu wzrosło zainteresowanie rybami morskimi niż słodkowodnymi. Zwłaszcza zwiększyło się spożycie ryb importowanych.
W takich warunkach wzrost firmy jest bardzo trudny, jeśli decyduje się na rozwój organiczny. Jednak w przypadku Wilbo od długiego czasu słyszymy o planach przejęć, ale poza włączeniem w 2002 r. do struktur spółki zależnej Dal Pesca, nie udało się przeprowadzić żadnej transakcji. Powiększenie skali działalności otworzyłoby nowy rozdział w działalności spółki i pozwoliłoby inwestorom myśleć o długoterminowym wzroście wartości. Wilbo jest zainteresowane przejęciem Przedsiębiorstwa Połowów, Przetwórstwa i Handlu Dalmor. Występując w konsorcjum z firmami Invest Komfort, Invest-Dal oraz swoimi głównymi akcjonariuszami - Wojciechem Bobińskim i Waldemarem Wilandtem, negocjuje zakup 80% akcji tej firmy od Skarbu Państwa. Kondycja finansowa Dalmoru pozostawia nieco do życzenia. Spółka w 2003 r. miała straty. Nie chciała ujawnić wyników po III kwartałach 2004 r. Równocześnie dysponuje atrakcyjnymi gruntami w centrum Gdyni, bezpośrednio przylegającymi do morza, o powierzchni około 192 tys. mkw. z budynkami o powierzchni około 93 tys. mkw. Dają one możliwość rozwinięcia na ich obszarze nowych projektów, ewentualnie uzyskania dochodów ze sprzedaży terenów.
Wilbo zabiega też o przejęcie kontroli nad prywatyzowanym Szkunerem, który działa w branży połowów, wstępnego przetwórstwa rybnego, produkcji marynat i ryb wędzonych oraz remontów i napraw kutrów rybackich. Rozwój przedsiębiorstwa ma następować poprzez poszerzenie działalności o sieć barów rybnych o nazwie Pesca Bar. Działają już one w Gdańsku, Gdyni i Warszawie. W IV kwartale mają przynieść pierwsze dochody. Wkrótce bar pojawi w Krakowie i zostanie otwarta druga placówka w Gdyni. Jeśli pomysł przyjmie się na rynku sieć zostanie rozbudowana tak, by działać w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Razem z otwarciem pierwszych Pesca Barów będzie można zweryfikować założenia odnośnie do korzyści, jakie mają przynosić spółce. Z nieoficjalnych informacji wynika, że każda placówka docelowo ma dawać ok. 250 tys. zł zysku netto rocznie, przy sprzedaży na poziomie około 2-2,5 mln zł. Sieć poprawiłaby więc efektywność firmy. Średnia rentowność sprzedaży Wilbo od 1998 r. to nieco ponad 3%. Jednocześnie trudno się spodziewać, by w początkowym okresie działalność barów rybnych okazała się zdarzeniem przełomowym. Zauważmy, że jedna placówka ma szanse powiększyć przychody spółki o 1%.