Reklama

Ulga aktywizacyjna - kolejna odsłona

Wicepremier Jerzy Hausner przedstawił wczoraj kilka nowych pomysłów, które mają poprawić sytuację na rynku pracy. Ich wprowadzenie powiększyłoby deficyt finansów publicznych o 6 mld zł.

Publikacja: 14.01.2005 06:54

Jerzy Hausner po raz pierwszy zaprezentował propozycję ulgi aktywizacyjnej pod koniec 2004 roku. Pomysł nie zyskał wówczas aprobaty środowisk społecznych, jednak wicepremier zapowiedział, że wróci do tej idei. Wczoraj spełnił obietnicę.

Ulga aktywizacyjna w nowej wersji miałaby przysługiwać tym pracownikom, którzy - po pierwsze - osiągają dochody wyłącznie z umowy o pracę. A po drugie - zarabiają miesięcznie nie więcej niż 1206 zł brutto (142% minimalnego wynagrodzenia). Nowe rozwiązanie miałoby zacząć obowiązywać od przyszłego roku.

Ulga aktywizacyjna polegałaby na zmniejszeniu obciążeń wynikających z podatku dochodowego oraz ze składki na NFZ. Sednem rozwiązania jest nominalny wzrost wynagrodzenia netto, przy zachowaniu kosztów pracy na dotychczasowym poziomie.

Według wyliczeń ministerstwa gospodarki, wprowadzenie ulgi aktywizacyjnej w tej formie oznaczałoby wzrost wynagrodzeń netto nawet o 10,9%. Przy tegorocznej inflacji na poziomie 3%, realny wzrost najmniejszego wynagrodzenia netto wyniósłby 7,6%. Najniżej uposażony pracownik zamiast dotychczasowych 619,2 zł netto, otrzymywałby "na rękę" 686,7 zł.

- Propozycję otrzymaliśmy dopiero podczas spotkania, trudno było się z nią dokładnie zapoznać - mówi Jacek Mięcina, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", który uczestniczył we wczorajszym posiedzeniu zespołu ds. polityki gospodarczej i rynku pracy Komisji Trójstronnej. - Na razie mogę powiedzieć, że ta propozycja wydaje się interesująca - dodaje.

Reklama
Reklama

Nowa propozycja ulgi aktywizacyjnej była jednym z kilku zaprezentowanych wczoraj przez Jerzego Hausnera sposobów na zwiększenie zatrudnienia i ograniczenie bezrobocia. Inne to zapowiedziane już wcześniej:

l zmniejszenie wysokości składki na Fundusz Pracy z obecnych 2,45% łącznego funduszu płac do 0,45%,

l wprowadzenie - obligatoryjnego w firmach zatrudniających powyżej 20 pracowników - funduszu szkoleniowego w wysokości 1% łącznego funduszu płac oraz

l zamrożenie wzrostu minimalnego wynagrodzenia brutto.

MGiP ocenia, że wprowadzenie wszystkich tych rozwiązań zmniejszyłoby wpływy z tytułu podatku PIT o 1,3 mld zł, a wpływy na Fundusz Pracy o 4,7 mld zł. Zdaniem resortu, ten deficyt byłby jednak skompensowany, gdyby zatrudnienie znalazło 580 tys. dzisiejszych bezrobotnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama