Z ujawnionych dokumentów sądowych wynika, że J.P. Morgan Chase, Deutsche Bank oraz inne firmy, będące stroną pozwaną w sprawie sprzeciwiły się wyłączeniu byłych niezależnych dyrektorów WorldComu z procesu. Jeśli prowadząca sprawę sędzia Denise Cote przychyli się do wniosku, manewr z osiągnięciem ugody sądowej nie powiedzie się. Proces w sprawie WorldComu ma się rozpocząć 28 lutego i według adwokatów wielkich banków, będzie "stronniczy", jeśli odbędzie się z wyłączeniem byłych dyrektorów telekomu.
Inne zdanie mają firmy występujące z wnioskiem o odszkodowanie. Adwokat funduszu emerytalnego New York State Common Retirement Fund John Coffey wyraził nadzieję, że dojdzie do szybkiego zatwierdzenia ugody dyrektorów z inwestorami.
Obecny proces z powództwa cywilnego dotyczy odszkodowań dla tysięcy drobnych graczy, którzy stracili pieniądze w wyniku skandali księgowych. Stronami pozwanymi w sprawie są oprócz dyrektorów WorldComu: firma audytorska Arthur Andersen oraz grupa banków inwestycyjnych zaangażowanych w emisje obligacji telekomu. Poszodowani twierdzą, że spółki finansowe wiedziały o kłopotach WorldComu, a mimo to ukryli informacje przed inwestorami.
WorldCom ogłosił bankructwo w 2002 r., obciążony gigantycznym długiem w wysokości 41 mld USD. Ocenia się, że firma zawyżyła w okresie poprzedzającym upadek wyniki finansowe o 11 mld USD, przy aktywnym współudziale wielu wielkich spółek finansowych. W ubiegłym roku firma wyszła spod sądowej opieki przed wierzycielami, zmieniając nazwę na MCI Inc.
W innym niedawno zakończonym procesie Citigroup zgodził się zapłacić inwestorom 2,6 mld USD, m.in. za rekomendowanie akcji wpółek w okresie poprzedzającym bankructwo.