Co do tego, że rynek surowców jest dziś dużo atrakcyjniejszy od akcji, nie ma żadnych wątpliwości. The Commodities Research Bureau (CRB) Index, wskaźnik mierzący wartość podstawowego koszyka surowców, wzrósł od 1999 roku o 36%, podczas gdy giełdowy indeks S&P 500 spadł o 20%. - Koniunktura na surowce może utrzymywać się dużo dłużej od cykli giełdowych, często nawet przez dziesięciolecia - twierdzi John Brynjolfsson, menedżer funduszu Pimco Commodity Real Return Strategy, lokującego w surowcowe kontrakty futures. Taki punkt widzenia potwierdza historia. Poprzedni wielki cykl koniunktury w surowcach zaczął się jeszcze w latach 60. XX wieku, a zakończył w 1982 r., kreując wielu miliarderów.
Za dalszą hossą na rynku surowcowym przemawiać może kilka czynników. Przede wszystkim podaż zaczęła przekraczać popyt. Obroty na giełdach surowcowych zwiększyły się w ubiegłym roku o 31%, podczas gdy nowojorska giełda papierów wartościowych NYSE odnotowała wzrost o 12%. Na najważniejszym w USA rynku - Chicago Mercantile Exchange - wartość transakcji zwiększyła się tymczasem o 15%. Liczba commodity pools podwoiła się w ciągu minionych pięciu lat z 1714 do około 3500 obecnie.
Zainteresowaniu grą na rynku towarowym towarzyszy rzeczywisty niedobór niektórych surowców. Przykładem może być ołów, którego cena wzrosła w USA do 976 USD za tonę. Produkcja tego metalu, podobnie jak miedzi, spada w Stanach Zjednoczonych. Według Jima Rogersa, współzałożyciela funduszu hedgingowego Quantum, lokującego pieniądze bogatych ludzi w surowcach, jednym z głównych czynników zwiększających popyt na takie metale jak stal, żelazo, miedź czy ołów była wojna w Iraku.
Inwestycje w surowce były zawsze domeną ludzi bogatych. Także dziś większość z 45 nowych członków listy 400 najbogatszych Amerykanów publikowanej przez "Forbesa" stanowią ludzie, którzy nie zrobili majątków na giełdzie, ale obracając realnymi towarami. Sytuacja jednak powoli się zmienia. O ile commodity pools obracają pieniędzmi ludzi z kontami wartymi co najmniej milion dolarów, coraz więcej drobniejszych funduszy inwestycyjnych i emerytalnych lokuje część pieniędzy w złocie, ropie naftowej, węglu czy w nieruchomościach.