W Hongkongu, przy użyciu wydawanej przez miasto karty Octopus, służącej do zakupu biletów komunikacji miejskiej, można też płacić w barach szybkiej obsługi, za wejście na basen lub sprawdzić frekwencję w szkole. Kartę ma 7 mln osób, które wykonują ponad 8 mln transakcji dziennie. Z kolei w Norwegii można już płacić za pośrednictwem komunikatów wysyłanych z telefonów komórkowych. Ewolucja rynku płatności w takich kierunkach to realne zagrożenie dla banków. - Na realizacji płatności zazwyczaj oparte jest około jednej trzeciej ich przychodów oraz znaczna część zysku - podkreśla Nick Viner, partner i dyrektor BCG. Mimo że do 2011 r. dla całej branży bankowej przewiduje się wzrost przychodów z tytułu płatności globalnych do niemal 390 mld USD (o 1/3 wyższe niż 10 lat temu), to zmiany w zachowaniu klientów oraz rosnąca konkurencja ze strony instytucji spoza sektora bankowego spowodują znaczący spadek marż zysku.
BCG przewiduje, że przychody z tytułu płatności krajowych zmaleją z 1,16 USD za transakcję w 2001 r. do 0,86 USD do roku 2011 r. - co w ujęciu realnym daje spadek o 5% rocznie. Jeśli chodzi o płatności zagraniczne, przychody jednostkowe (na transakcję) zmniejszą się w tym samym czasie o połowę, z 12 do 5,20 USD.