Przybliżamy się do momentu, gdy pierwsi, najstarsi klienci otwartych funduszy emerytalnych zaczną otrzymywać wypłaty emerytur z OFE. Niezależnie od tego, jakie to będzie doświadczenie (obawiam się, że dość bolesne, jeśli poza ZUS i OFE ktoś nie będzie miał źródeł dodatkowego dochodu), to nadal zagadką pozostaje to, w jaki sposób i właściwie kto ową emeryturę z OFE im wypłaci.
Raptem kilka dni temu po raz kolejny usłyszeliśmy zapowiedzi, iż za kilka miesięcy poznamy konkretne propozycje ustawy regulującej kwestię wypłaty emerytur z otwartych funduszy emerytalnych. Na razie publicznie dyskutuje się, czy wypłatą zająć się miałby ZUS, czy nowe zakłady emerytalne, czy - jak sugerowano ostatnio - może same OFE albo np. firmy ubezpieczeniowe. Przedstawicielka rządu mówiła, że w sprawie zakładów emerytalnych potrzebna jest burza mózgów. Myślę, że taka emerytalna burza mózgów przydałaby się jednak także w kilku innych sprawach.
Tematów do poważnej dyskusji - choć może z pozoru nudnych dla wszystkich młodych ciałem i duchem - naprawdę jest sporo. Pokuśmy się więc o zwięzły katalog spraw do załatwienia (lub "wyprostowania").
Kwestia wypłat emerytur - temat kategorii "cito". System wymaga testów, symulacji i dokładnych analiz. Niezależnie od wyboru metody, niezwykle ważna wydaje się konieczność ograniczenia olbrzymich apetytów prowizyjnych chętnych do prowadzenia zakładów emerytalnych.
Mimo urzędniczej bierności, politycznej niechęci i oporu wielu instytucji z rynku finansowego naprawdę warto popracować nad poprawą (czytaj: zmianami) konstrukcji kulejącego programu Indywidualnych Kont Emerytalnych. Trudno zresztą, by program IKE nie kulał, skoro zanim jeszcze wystartował już był dzieckiem niechcianym. Mimo osierocenia, dziecko jest do uratowania.