Lotos nie podał jeszcze skonsolidowanych wyników za zeszły rok, ale zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, zysk netto wyniesie ok. 0,5 mld zł. - Mam nadzieję, że cały zarobek zostanie w spółce - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu. Przeszło 100 mln zł zysku pozostanie prawdopodobnie również w Petrobaltiku, spółce kupowanej przez Lotos. Oprócz niego, Lotos kupuje trzy rafinerie z południa Polski: Jasło, Glimar i Czechowice. Za pierwsze dwie zapłaci przypuszczalnie po 1 zł, za Czechowice kilkanaście milionów złotych. Przeszło 230 mln zł będzie kosztować zakup akcji Petrobaltiku. Transakcje mają być przeprowadzone w ciągu najbliższych tygodni, P. Olechnowicz spodziewa się, że potrzebną zgodę otrzyma do 4 lutego br. Transakcje zostaną sfinansowane prawdopodobnie dopiero po przeprowadzeniu oferty publicznej, której wielkość jest szacowana na ok. 0,7 mld zł. Lotos bez problemu mógłby zapłacić za nie z zeszłorocznego zysku.
Upadłość Glimaru bez
wpływu na prywatyzację
Upadłość Glimaru, prezes Lotosu odbiera jako rozliczenie tej firmy z przeszłością. Spółka, którą kieruje, nadal jest zainteresowana przejęciem części aktywów upadłej rafinerii i jej pracowników. - Gdybyśmy się zdecydowali na przejęcie Hydrokompleksu, to musielibyśmy przeszacować jego wartość - stwierdził. W Hydrokompleks do tej chwili zainwestowano 0,7 mld zł. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Lotos chce ją przeszacować o 80%. W dalszym ciągu nie jest wykluczone, że upadłość likwidacyjna zostanie zamieniona na układową. Rozmowy o takim wariancie będą prowadzone w najbliższym czasie. P. Olechnowicz powiedział, że zaangażowanie Grupy Lotos w Glimarze wynosi 50-100 mln zł. Jest to głównie wartość dostarczonych produktów. Upadłość Glimaru, zdaniem P. Olechnowicza, nie burzy harmonogramu prywatyzacji Lotosu. Do końca marca powinien być złożony prospekt emisyjny Grupy, a po wakacjach będzie można kupić akcje spółki na GPW.
Blisko porozumienia