Ponieważ właśnie trwa jeden z najbardziej intensywnych tygodni, jeśli chodzi o publikację wyników amerykańskich spółek za IV kwartał, nic dziwnego, że wczoraj znów kwartalne raporty firm wysunęły się na pierwszy plan i przyciągały uwagę inwestorów. W cieniu znalazły się dane makroekonomiczne, np. wskaźnik wyprzedzający koniunkturę (tzw. leading indicators), który w grudniu wzrósł zgodnie z oczekiwaniami, o 0,2%.
Wczoraj największą uwagę przyciągała branża high-tech. Inwestorzy pozbywali się papierów spółek z tego sektora reagując na gorsze od oczekiwanych wyniki i słabsze prognozy. Posiadacze akcji spółek internetowych musieli zatęsknić do sytuacji z 1999 r., gdy na rynku pęczniała "internetowa bańka" a akcje spółek działających w sieci biły rekordy. Wczoraj na początku sesji staniały aż o 16% papiery internetowej firmy aukcyjnej eBay, która znacznie obniżyła prognozę wyników w bieżącym roku. W ślad za nią mocno taniały papiery takich potentatów branży, jak Google, Amazon czy Yahoo! Sektorowi nowoczesnych technologii zaszkodził też, drugi co do wielkości na świecie producent chipów wykorzystywanych w telefonach komórkowych - Qualcomm, który skorygował prognozę wyników w bieżącym kwartale.
Dlatego też do godz. 22.00 naszego czasu, mierzący koniunkturę w branży high-tech, indeks Nasdaq Composite stracił 1,32%. Lepiej zachował się indeks blue chips - Dow Jones (-0,65%), któremu też jednak szkodziły słabe wyniki czołowych spółek, takich jak Ford, czy rozczarowujące prognozy, pomimo dobrych rezultatów za IV kwartał (Citigroup).
Główne europejskie indeksy zakończyły dzień na minusie, a spadek można było wytłumaczyć złymi wiadomościami zza Atlantyku. Taniały bowiem też przede wszystkim papiery spółek branży high-tech, na czele z producentami telefonów komórkowych - fińską Nokią i Ericssonem. Zaszkodziła im nie tylko prognoza Qualcommu ale również zapowiedź słabszych wyników sprzedaży opublikowana przez japoński koncern Sony.