Teraz nie ma w Polsce funduszy, których głównym zadaniem byłoby osiąganie zysków ze zmian kursów walutowych. Są podmioty, które inwestują w zagraniczne akcje oraz obligacje i przy okazji albo zyskują, albo tracą na zmianach kursowych.
DWS chce uruchomić fundusz, który będzie lokować pieniądze w depozytach i krótkoterminowych papierach nominowanych w walutach obcych. Będzie też inwestować w instrumenty pochodne na kursy walutowe.
- Naszym celem jest maksymalizacja zysków w złotych. Ale będziemy też grać na zmiany notowań innych walut z krajów OECD, np. euro/dolar czy dolar/jen - twierdzi Paweł Borys, dyrektor inwestycyjny w DWS. Niemiecki DWS ma już podobny fundusz zarejestrowany w Luksemburgu.
Według specjalisty, osiąganie zysków będzie bardzo trudne, jeżeli złoty będzie się nadal umacniać. Twierdzi jednak, że aprecjacja naszej waluty w ostatnim roku była tak silna, iż ryzyko równie silnego wzrostu w najbliższych 12 miesiącach jest niewielkie. - Sądzę, że w połowie tego roku rentowność polskich obligacji powinna już spaść tak nisko, że wzrost złotego zostanie wyhamowany. Dlatego DWS planuje uruchomienie funduszu w II kwartale tego roku. - Trudno dziś powiedzieć, jaką będzie mieć rentowność - mówi P. Borys. - Będzie to zależeć nie tylko od kursu złotego, ale też innych walut zagranicznych. Możliwe są zyski na poziomie kilkudziesięciu procent w skali roku, ale również straty - dodaje. Ryzyko inwestycji będzie zbliżone do funduszy akcyjnych. DWS spodziewa się, że na początek da się pozyskać do funduszu ok. 20-30 mln zł.
Plany utworzenia funduszu walutowego ma też WGI (to dobra wiadomość dla inwestorów, bo będą mogli porównywać wyniki). Grupa chce wnioskować o to do KPWiG, ubiegając się jednocześnie o licencję na prowadzenie TFI. Wnioski mają trafić do Komisji w tym półroczu. TFI zostało już zarejestrowane w sądzie (prezesem jest Elwira Wangin, wcześniej związana m.in. z PZU TFI).