Ekonomiści spodziewali się, że RPP nie zmieni stóp procentowych. To już bowiem tradycja, że w ostatnim i pierwszym miesiącu roku Rada nie zmienia polityki pieniężnej. Jednak wszyscy czekali na rezultat posiedzenia - czytaj: komunikat - z niecierpliwością. Z tonu komunikatu - zdaniem analityków - będzie wynikać, czy można się spodziewać szybkiej zmiany nastawienia, czy też trzeba będzie na nią dłużej poczekać.
Główne przesłanie komunikatu jest takie, że nie ma zmian w polityce pieniężnej, bo "nie zmienił się bilans zagrożeń dla przyszłej inflacji". Jednak potem pojawiają się sygnały, że sytuacja jest korzystniejsza niż poprzednio: nie ma wzrostu płac, wywołanego inflacją; firmy planują niewielkie podwyżki; inflację hamuje wysoki kurs złotego; główne czynniki napędzające wzrost cen mają swoje źródła poza granicami Polski, np. koszty paliw czy surowców.
- Moim zdaniem, przedstawiony przez RPP bilans zagrożeń wypada korzystniej niż przed miesiącem - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. - Dlatego sądzę, że komunikat przygotowuje rynek do zmiany nastawienia. Uważam, że nastąpi to już w lutym.
Jej zdaniem, za takim scenariuszem przemawia kilka rzeczy. Przede wszystkim fakt, że w I kwartale inflacja nie wzrośnie tak gwałtownie, jak wcześniej sądzono. Według analityków BH, wskaźnik dojdzie do 4,7%, gdy wcześniejsze prognozy mówiły o poziomie nawet powyżej 5%. Drugim ważnym argumentem za szybką zmianą nastawienia jest... wypowiedź prezesa NBP Leszka Balcerowicza.
- Nie należy traktować jako reguły, że RPP wcześniej będzie sygnalizować swoją gotowość do zmiany nastawienia - powiedział.