W 2003 roku WIG20 zyskał 33,9%. W następnych 12 miesiącach dołożył kolejne 24,6%. Najwięcej zyskał WIRR, indeks obrazujący koniunkturę w segmencie małych spółek. Przez dwa lata jego wartość wzrosła 247%. Solidne podłoże do zwiększenia wartości rynkowej notowanych na giełdzie spółek stanowił szybciej rosnący niż w poprzednich latach PKB. Szacuje się, że tempo wzrostu wyniosło 5,8%, wobec 3,8% w 2003 roku i 1,4% w 2002 roku.
Także inne powody
Ale to nie jedyny powód, dla którego nasz rynek przez poprzednie dwa lata radził sobie tak dobrze. Duża w tym "zasługa" tego, co dzieje się w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata. Europa wciąż nie może uzyskać odpowiedniej dynamiki tempa wzrostu gospodarczego. Jeszcze w latach 1998-1999 PKB rosło w tempie 3-4%, w 2004 roku wzrost nie przekroczy 2%. Podobnie ma być w tym roku. Efektem niewielkiego tempa rozwoju gospodarczego jest słabsze zachowanie giełd. Po dość gwałtownym odreagowaniu w 2003 roku internetowej bessy, w 2004 roku zmiany indeksów na największych rynkach zamknęły się w 10%. Z kolei szybko rozwijające się Stany Zjednoczone (prawie 4% w 2004 roku) notują rekordowo wysoki deficyt obrotów bieżących i budżetowy. Ta nierównowaga była jednym z powodów, dla których znacznie osłabił się dolar. Pod koniec zeszłego roku euro notowane było rekordowo wysoko - po 1,36 USD. Trend spadkowy waluty mocno ograniczał popyt inwestorów zagranicznych na amerykańskie akcje, więc te też nie spisywały się najlepiej. Inwestorzy, zniechęceni do najważniejszych światowych giełd, zaczęli rozglądać się za innym miejscami, gdzie korzystnie można ulokować kapitał.
Kolejny rok szybkiego rozwoju Chin, które budują się na potęgę przed igrzyskami olimpijskimi w 2008 roku, zakłócił równowagę na rynku surowcowym. Przy cenach z początku 2004 roku popyt znacznie przewyższył podaż, więc ceny mocno wzrosły. Ponieważ skorzystały na tym głównie gospodarki (a więc także firmy notowane na giełdach) krajów zaliczanych do rynków wschodzących, właśnie tam popłynęły szerokim strumieniem pieniądze. Część kapitału napłynęła do Polski, która wciąż zaliczana jest do grona rynków wschodzących. Dodatkowo czynnikiem, który korzystnie wpłynął na postrzeganie naszego kraju w oczach inwestorów zagranicznych, było wstąpienie Polski do Unii Europejskiej.
Mniej spółek rośnie