Akcje CCC zadebiutowały na parkiecie na początku grudnia. Na pierwszej sesji inwestorzy płacili za nie po 9,95 zł (zamknięcie). Do tej pory to rekordowy poziom. Już w tym roku notowania obsunęły się do 8,9 zł - historycznego minimum. W ostatnich dniach kurs próbuje "wyrwać się" z tendencji spadkowej. Nadal jednak jest niższy niż cena emisyjna walorów sprzedawanych w poprzedzającej debiut publicznej ofercie (9,5 zł za papier). Wczoraj zyskał 1,1% i na zamknięciu wyniósł 9,2 zł.
- Nie potrafię się odnieść do sytuacji na GPW. I - prawdę mówiąc - nie bardzo obserwuję to, co się na niej dzieje. Jesteśmy młodą spółką giełdową. Może to kwestia braku zaufania inwestorów? Będziemy je budować, pokazując co kwartał, że rzetelnie wywiązujemy się z obietnic i prezentujemy godziwą rentowność. Sądzę, że będziemy oceniani przez rynek przez pryzmat wyników - mówi Mariusz Gnych, członek zarządu CCC i szef zależnej CCC Factory.
Rezultaty za IV kwartał firma zaprezentuje 1 marca.
Bardzo optymistyczne szacunki na cały 2004 r. inwestorzy poznali i zdyskontowali już jednak wcześniej. Mówiły o 23 mln zł zysku netto i 270 mln zł przychodów (dane skonsolidowane). Notowaniom niewiele pomogła informacja, że już na koniec listopada zeszłoroczne plany były niemal zrealizowane (w przypadku wyniku netto w 99%). I że spółka rozwija się w zapowiadanym - wysokim - tempie (w 2003 r. grupa miała 246 mln zł przychodów, 18 mln zł zysku operacyjnego i prawie 11 mln zł zysku netto).
- Prognozy, zarówno jeśli chodzi o przychody, jak i zysk, przekroczyliśmy. O szczegółach nie mogę mówić. Trwa audyt, a biegły zawsze może coś zmienić bądź zalecić - mówi M. Gnych. - Założenia na ten rok zaprezentujemy po publikacji raportu za IV kwartał 2004 r., najprawdopodobniej na początku marca.