Kilka dni temu Leszek Balcerowicz, prezes NBP, powiedział, że Rada Polityki Pieniężnej nie musi sygnalizować w przyszłości zamiaru zmiany nastawienia. Poprzednio, gdy do takiej zmiany doszło, zostało to wcześniej zapowiedziane przez RPP.
Wypowiedź szefa banku centralnego została odebrana przez część analityków jako sugestia, że nadal możliwa jest zmiana nastawienia z obecnie obowiązującego restrykcyjnego na neutralne. I o ile rzeczywiście jest to nadal prawdopodobne, to wiadomo już, że droga od nastawienia neutralnego do obniżek stóp się wydłużyła. Dariusz Filar, członek RPP, zapowiedział, że Rada będzie chciała wprowadzić jeszcze jeden rodzaj informacji na temat możliwych zmian w polityce pieniężnej - nastawienie łagodne.
Nastawienie ma informować, jakiej polityki pieniężnej można się spodziewać. Przy nastawieniu restrykcyjnym możliwe są podwyżki lub pozostawienie stóp bez zmian. Przy neutralnym możliwe są zarówno podwyżki, jak i obniżki, a także - oczywiście - brak zmian w polityce pieniężnej. Tyle że poprzednia RPP nie stosowała innych rodzajów nastawień i wszyscy się przyzwyczaili, że nastawienie neutralne oznacza, iż stopy będą spadać.
RPP w obecnym składzie zapowiedziała już wcześniej, że zamierza wprowadzić nastawienie łagodne - w którym obniżki są najbardziej prawdopodobne. Jak wynika ze słów D. Filara, zamierza to zrobić teraz. To oznacza, że o ile w lutym dojdzie do zmiany nastawienia z restrykcyjnego na neutralne, to obniżka stóp najwcześniej będzie możliwa w kwietniu.
Reuters