Reklama

Wybory jednak w październiku

Rada Krajowa SLD opowiedziała się za jesiennym terminem wyborów. Rząd szuka więc zajęć na okres wakacyjny. Będzie musiał m.in. zaprojektować budżet.

Publikacja: 01.02.2005 06:41

- Sojusz nie zamierza pomagać prawicy w szybszym dojściu do władzy i realizacji szaleńczych pomysłów - powiedział jego szef Józef Oleksy, wyjaśniając decyzję Rady Krajowej SLD. Oznacza to, że wbrew wcześniejszym deklaracjom największej partii w parlamencie, wybory odbędą się w "konstytucyjnym" terminie, czyli w październiku. SLD chce także, aby referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej odbyło się razem z I turą wyborów prezydenckich - również jesienią.

Zapytaliśmy rzecznika rządu Dariusza Jadowskiego, czym zajmie się rząd przez kolejne miesiące. - Rząd ma plan pracy do końca czerwca - przyznał. - Myślę, że w ciągu najbliższych kilku tygodni taki plan pracy na kolejne kilka miesięcy będzie przygotowany i premier poinformuje opinie publiczną o tych zamierzeniach - dodał.

Wiadomo, że w tej sytuacji to właśnie ekipa Marka Belki będzie się musiała zabrać do przygotowania budżetu na 2006 r. Założenia makroekonomiczne powinny być bowiem gotowe na czerwiec, a projekt trafić musi do Sejmu we wrześniu. - Lepiej jest, żeby nowy rząd robił budżet dla siebie, no, ale cóż ja mogę - mówił dziennikarzom premier.

Ekonomiści spekulują, że kolejnemu rządowi nie pozostanie nic innego, jak zgłosić autopoprawkę do zastanego projektu w parlamencie. - Zwiększy się więc niepewność ekonomiczna - mówi Małgorzata Markiewicz, ekspert CASE. Ryszard Petru, główny ekonomista BPH, obawia się, że przyszły rząd będzie zmuszony zwiększyć deficyt budżetowy. - Minister finansów Mirosław Gronicki zapowiadał, że chce, aby deficyt w 2005 r. był podobny do tegorocznego. To jednak czyni budżet 2006 r. niemal niemożliwym do realizacji. Pamiętajmy, że czeka nas wtedy waloryzacja emerytur, wyższy będzie koszt obsługi długu, a także mniejsze przychody z prywatyzacji - tłumaczy.

Ekonomiści wskazują również na to, że atmosfera panująca w parlamencie nie sprzyja prywatyzacji. - Przy tym, co się dzieje z PZU, nie sądzę, żeby rząd przekroczył plany przychodów z tego tytułu (w budżecie zapisano kwotę 5,75 mld zł - red.) - twierdzi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Reklama
Reklama

Eksperci boją się również, że kilka dodatkowych miesięcy funkcjonowania Sejmu i rządu niosą ryzyko uchwalenia populistycznych ustaw, zwiększających wydatki budżetu. - Przypomnijmy chociaż propozycję wyższego wzrostu płac w przedsiębiorstwach publicznych - mówi M. Markiewicz. SdPl wskazuje z kolei SLD-owski postulat dodatków dla emerytów i rencistów. - To przecież jedna wielka kiełbasa wyborcza - ocenia Marek Olewiński, poseł tej partii. Anna Filek (SLD) powiedziała nam, że jesienne wybory dają szansę na wprowadzenie zapowiadanej przez Sojusz ustawy o pomocy dla najmniej zarabiających. Posłanka SLD liczy także na to, że uda się uchwalić wszystkie projekty, nad którymi pracuje obecnie sejmowa komisja finansów (m.in. zmianę regulacji VAT). Wśród jej osobistych priorytetów znalazły się dwie ustawy: o ubezpieczeniach oraz o ubezpieczeniach obowiązkowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama