- Sojusz nie zamierza pomagać prawicy w szybszym dojściu do władzy i realizacji szaleńczych pomysłów - powiedział jego szef Józef Oleksy, wyjaśniając decyzję Rady Krajowej SLD. Oznacza to, że wbrew wcześniejszym deklaracjom największej partii w parlamencie, wybory odbędą się w "konstytucyjnym" terminie, czyli w październiku. SLD chce także, aby referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej odbyło się razem z I turą wyborów prezydenckich - również jesienią.
Zapytaliśmy rzecznika rządu Dariusza Jadowskiego, czym zajmie się rząd przez kolejne miesiące. - Rząd ma plan pracy do końca czerwca - przyznał. - Myślę, że w ciągu najbliższych kilku tygodni taki plan pracy na kolejne kilka miesięcy będzie przygotowany i premier poinformuje opinie publiczną o tych zamierzeniach - dodał.
Wiadomo, że w tej sytuacji to właśnie ekipa Marka Belki będzie się musiała zabrać do przygotowania budżetu na 2006 r. Założenia makroekonomiczne powinny być bowiem gotowe na czerwiec, a projekt trafić musi do Sejmu we wrześniu. - Lepiej jest, żeby nowy rząd robił budżet dla siebie, no, ale cóż ja mogę - mówił dziennikarzom premier.
Ekonomiści spekulują, że kolejnemu rządowi nie pozostanie nic innego, jak zgłosić autopoprawkę do zastanego projektu w parlamencie. - Zwiększy się więc niepewność ekonomiczna - mówi Małgorzata Markiewicz, ekspert CASE. Ryszard Petru, główny ekonomista BPH, obawia się, że przyszły rząd będzie zmuszony zwiększyć deficyt budżetowy. - Minister finansów Mirosław Gronicki zapowiadał, że chce, aby deficyt w 2005 r. był podobny do tegorocznego. To jednak czyni budżet 2006 r. niemal niemożliwym do realizacji. Pamiętajmy, że czeka nas wtedy waloryzacja emerytur, wyższy będzie koszt obsługi długu, a także mniejsze przychody z prywatyzacji - tłumaczy.
Ekonomiści wskazują również na to, że atmosfera panująca w parlamencie nie sprzyja prywatyzacji. - Przy tym, co się dzieje z PZU, nie sądzę, żeby rząd przekroczył plany przychodów z tego tytułu (w budżecie zapisano kwotę 5,75 mld zł - red.) - twierdzi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.