Fiaskiem zakończyły się rozmowy zarządu Walter Bau z grupą 27 kredytodawców, m.in. Deutsche Bankiem, które trwały w poniedziałek do późnych godzin nocnych. Dlatego wczoraj koncern ogłosił, że nie ma innego wyjścia i musi poprosić sąd o ochronę przed wierzycielami. "Postępowanie upadłościowe to ostatnia szansa, żeby uratować najważniejsze części przedsiębiorstwa i miejsca pracy" - można było przeczytać w komunikacie. Akcje Walter Bau, notowane na giełdzie we Frankfurcie, spadły wczoraj o dwie trzecie, do 85 eurocentów. Firma zatrudnia około 10 tys. pracowników, w zeszłym roku osiągnęła 2,5 mld euro przychodów.
Wierzyciele postawili
dodatkowe warunki
Walter Bau przez wiele tygodni negocjował z kredytodawcami szczegóły programu naprawczego, który miał umożliwić jego dalsze funkcjonowanie. Według nieoficjalnych doniesień, firma natychmiast potrzebowała przynajmniej 100 mln euro gotówki na pokrycie zobowiązań, a także przedłużenia gwarancji kredytowych na 1,5 mld euro, niezbędnych, żeby brać udział w przetargach. Również nieoficjalnie wiadomo, że po sukcesie restrukturyzacji bawarski koncern miał zostać połączony z konkurencyjnym Strabagiem. Na przyjęcie programu naprawczego nie zgodziła się jednak część wierzycieli, którzy postawili dodatkowe warunki.
Kolejny po Holzmanie