Wtorkowa sesja na rynku kontraktów terminowych przyniosła znaczny, bo przekraczający 1,5% wzrost cen. Właściwie od wyraźnego odbicia od okolic 1800 pkt, na początku zeszłego tygodnia, rynek piął się powoli w górę i utrzymywał w lekkim trendzie wzrostowym. Teraz jednak wzrost przyspieszył i sytuacja grających na zwyżkę zdecydowanie się poprawiła. Przede wszystkim została pokonana połowa dużego czarnego korpusu z 18 stycznia, która jeszcze do poniedziałku stanowiła opór. Otworzyło to drogę do poziomu 1925 pkt., a jego wyraźne pokonanie oznaczać będzie, iż rynek ma ochotę na test maksimów hossy. Potwierdzają to wskaźniki dzienne. MACD, co prawda z dużym opóźnieniem, ale zareagował na wzrosty generując sygnał kupna.

Pomimo tych pozytywnych sygnałów inwestorzy na kontraktach podchodzą bardzo sceptycznie do wzrostów, a podaż jest na tyle silna, iż utrzymuje ceny poniżej kwotowań instrumentu bazowego. Co prawda już niemal regułą na naszym rynku jest utrzymywanie się ujemnej bazy przed praktycznie każdą większą falą wzrostową, jednak warto zauważyć, że jesteśmy już 100 pkt od dołka, a na kontraktach panuje nadal duży pesymizm. W związku z tym nawet jeśli rynek zawróci poniżej 1880 pkt, co będzie równoznaczne dla krótkoterminowych graczy z zamknięciem długich pozycji, utrzymywanie się ujemnej bazy może sugerować, iż do silniejszej przeceny nie dojdzie.

Można w związku z powyższym przypuszczać, iż kontrakty na najbliższych sesjach powinny wykonać ruch w kierunku strefy 1925-1930 pkt. Od testu tej bariery podażowej będzie zależało czy już w tym miesiącu zbliżymy się do maksimów trendu wzrostowego.