Bush, który zainaugurował kilka dni temu swoją drugą i ostatnią kadencję, przedstawił w orędziu o stanie państwa po raz pierwszy szczegóły swojego planu reformy systemu emerytalnego Social Security. Według prezydenckiego projektu, Amerykanie będą mogli inwestować część pieniędzy ze składek do funduszy emerytalnych. Zmiany nie obejmą jednak osób, które ukończyły 55. rok życia - zapewnił prezydent. Bush chciał w ten sposób uspokoić miliony starszych osób, które głośno wyrażały obawy o przyszłość swoich świadczeń emerytalnych.
Na emerytalnych kontach młodsi pracownicy będą mogli lokować jedną trzecią (płaconych po równo przez zatrudnionych i pracodawców) składek emerytalnych, które dziś wynoszą 12,4% od wynagrodzenia. Według szacunków Białego Domu, dzięki temu na rynki kapitałowe w USA może trafić w ciągu najbliższych 10 lat dodatkowo ok. 2 bln USD. Zmiany będą wprowadzane stopniowo. Zostaną także stworzone mechanizmy zmniejszające ryzyko giełdowych wahań kursów w przypadku osób znajdujących się tuż przed emeryturą.
Bez reform system Social Security w 2018 r. zacząłby wydawać więcej niż otrzymuje i ostatecznie zbankrutowałby w 2042 r. - argumentował prezydent. Przed Białym Domem stoi teraz trudne zadanie przekonania większości Kongresu do reform. Szczególnie sceptyczni wobec projektu są demokraci, którzy mają możliwość blokowania debaty w Senacie.
Innym priorytetem Białego Domu podczas drugiej kadencji Busha ma być uproszczenie prawa podatkowego. Prezydent nie podał jednak zbyt wielu szczegółów. Wiadomo jedynie, że chce nadać przegłosowanym w ostatnich latach przez Kongres cięciom podatkowym trwały charakter.
Program Busha, który określono jako najbardziej ambitny od czasu prezydentury Lyndona Johnsona z lat 60. ubiegłego wieku, przewiduje także ustawowe zmniejszenie sumy odszkodowań zasądzanych za błędy w sztuce lekarskiej.