Łącznie z zapowiedzianymi już w grudniu redukcjami 1920 etatów liczba pracowników Deutsche Banku zmniejszy się o 5400 osób. Natomiast licząc od połowy 2002 r., kiedy Josef Ackermann stanął na czele największego niemieckiego banku, redukcje przekroczą już 24 tysiące etatów, czyli blisko jedną trzecią całej załogi. Wczorajsze zapowiedzi likwidacji etatów mają dotyczyć osób zatrudnionych poza Niemcami; te z grudnia dotyczyły macierzystego rynku.
Koszty związane z redukcjami zatrudnienia negatywnie odbiły się na wynikach Deutsche Banku w IV kwartale. Zysk spadł w tym okresie o 38% w porównaniu z 2003 r., do 269 mln euro. Wynik okazał się mimo wszystko lepszy od prognoz analityków, ponieważ bank zawiązał niższe od oczekiwanych rezerwy na poczet tzw. złych długów.
Likwidacja etatów na razie niesie z sobą spore koszty - zakłada się, że w tym roku wyniosą 726 mln euro - ale w dłuższej perspektywie ma pozwolić na oszczędności rzędu 1,1 mld euro rocznie i pomóc w realizacji zamierzeń Josefa Ackermanna. Jego celem jest zwiększenie jednego z ważniejszych wskaźników, zwrotu na kapitale własnym (RoE) przed opodatkowaniem, do poziomu 25%. W zeszłym roku wyniósł on 17%. Według analityków bank musiałby zwiększyć zysk przed opodatkowaniem o ponad połowę z ubiegłorocznych 4,1 mld euro, żeby zrealizować swój cel.
Eksperci chwalą Deutsche Bank za cięcie kosztów. Wskazują, że w dłuższym okresie powinien popracować nad zwiększaniem przychodów, by w ten sposób poprawić swoją pozycję i podnieść wartość rynkową. Ze zwiększaniem przychodów niemiecki bank nie radzi sobie już od kilku ładnych lat - w IV kwartale wzrosły zaledwie o 2%, do 5,3 mld euro.
Bloomberg, AFP