Zgodnie z unijną definicją mała firma to taka, która zatrudnia do 50 pracowników i osiąga roczne przychody nie wyższe niż 10 mln euro. - Jest to jednak tylko miękkie ograniczenie - zauważa Małgorzata Krzysztoszek, dyrektor departamentu eksperckiego PKPP "Lewiatan". Poszczególne państwa członkowskie mogą więc stosować własne zasady podziału firm na małe i większe. Tak jest także w Polsce: przepisy wprowadzają dodatkowe obowiązki na przedsiębiorstwa zatrudniające 20 lub 25 osób.

Zdaniem Małgorzaty Krzysztoszek, część drobnych przedsiębiorców może właśnie z powodu tych dodatkowych obowiązków i kosztów ograniczać przyjmowanie nowych pracowników. - Pewnie dla firmy, która chce zatrudnić 10 nowych osób, nie ma to większego znaczenia, dla takiej, która myśli o jednym albo dwóch kolejnych pracownikach może to mieć podstawowe znaczenie - wyjaśnia dyrektor. Jej zdaniem, małe firmy, które przekroczą granicę np. 20 zatrudnionych, muszą się często liczyć z koniecznością przyjęcia... kolejnego pracownika, który zajmowałby się sprawami biurokratycznymi. - A to kolejne koszty, które nie przynoszą firmie żadnych zysków - mówi M. Krzysztoszek.

PKPP chce dokonać przeglądu wszystkich przepisów, które różnicują warunki funkcjonowania małych firm. Następne zaproponuje ujednolicenie zasad, tak aby wszystkie małe firmy, niezależnie od tego, czy zatrudniają 15, 25 czy 40 pracowników działały na takich samych zasadach. - To jest temat, którym, naszym zdaniem, powinna się zająć Komisja Trójstronna i to właśnie zaproponujemy - mówi Małgorzata Krzysztoszek.

Jej zdaniem, ujednolicenie przepisów nie spowoduje od razu masowego wzrostu zatrudnienia w małych firmach, jednak przedsiębiorcy z pewnością chętniej niż obecnie będą podejmować decyzję o przyjmowaniu kolejnych pracowników.