Niecało 150 tys. nowych etatów to wynik rozczarowujący. Analitycy spodziewali się, że w styczniu przybyło 190 tys. miejsc pracy. Jednak jednocześnie ekonomiści podkreślają, że dane te nie zmienią w wyraźny sposób ogólnego obrazu amerykańskiego rynku pracy. A ta wygląda dość dobrze, tym bardziej że w piątek poinformowano także o spadku stopy bezrobocia z 5,4% w grudniu do 5,2% w ubiegłym miesiącu, czyli najniższego poziomu od trzech lat. Oznacza to, że Fed nie powinien zrezygnować z kontynuowania obecnej polityki pieniężnej, polegającej na stopniowym podwyższaniu stóp procentowych.

Motorem napędowym, jeśli chodzi o tworzenie nowych etatów w styczniu był tradycyjnie sektor usług, gdzie przybyło 177 tys. miejsc pracy. W handlu detalicznym liczba wzrosła o 19,2 tys., a w sektorze publicznym o 12 tys. Inaczej było w przemyśle, gdzie zatrudnienie spadło o 31 tys. i w budownictwie (zniżka o 9 tys.).

Departament Pracy skorygował też w piątek dane na temat rynku pracy z ubiegłego roku. Okazało się, że w IV kwartale 2004 r. powstało w USA o 59 tysięcy mniej etatów niż zakładano. Jednak o 203 tysiące podniesiono liczbę nowych miejsc pracy, które powstały w ciągu roku, w okresie kwiecień 2003-marzec 2004 r.

Reuters