Jak poinformował wczoraj rzecznik Możejek Giedrius Karsokas, rafineria nie otrzymywała ropy już od soboty, a powodem przerwy w dostawach były "problemy z transferem płatności". Choć firma spodziewała się wznowienia dostaw już wczoraj, inwestorzy przecenili jej akcje, notowane na giełdzie w Wilnie, o 5%. Przez moment traciły nawet 9,3%.

W styczniu chylący się ku upadkowi Jukos nie przerwał zaopatrywania w ropę Możejek, mimo że po pozbawieniu go przez rosyjskie władze kluczowych zakładów wydobywczych w Nieftiejugańsku zawiesił eksport na wszystkie inne rynki. Jak informował 1 lutego szef Jukosu Steven Theede, do litewskiej rafinerii trafiała wówczas jedna czwarta całej produkcji Jukosu.

Theede dzisiaj ma przybyć do Wilna na rozmowy z premierem Litwy Algirdasem Brazauskasem. - Nie widzę żadnego związku między wizytą a problemami w dostawach ropy - stwierdził wczoraj Saulius Specius, cytowany przez agencję Bloomberga doradca Brazauskasa. Przerwa w zaopatrzeniu może mieć jednak spore znaczenie w rozmowach, niedawno bowiem litewski rząd oświadczył, że będzie dążył do pozbawienia rosyjskiego koncernu statusu inwestora strategicznego w litewskiej spółce, jeśli nie wywiąże się on z zobowiązań dotyczących dostaw dla Możejek.

Tymczasem po stracie zakładów w Nieftiejugańsku wszystkie inne aktywa stały się dla Jukosu znacznie bardziej cenne. - Nie zamierzamy sprzedawać Możejek. To bardzo ważne aktywa - mówił tydzień temu Theede. Do Jukosu należy obecnie 54% udziałów w litewskiej rafinerii, a 41% papierów jest w rękach rządu. Rosyjski koncern ma też opcję pozwalającą mu dokupić od skarbu państwa kolejne 9,7% udziałów za 75 mln USD, czyli za jedną czwartą ich obecnej wartości (po kursie z giełdy w Wilnie). Władze Litwy nie chcą jednak do tego dopuścić, a najchętniej z powrotem przejęłyby kontrolę nad Możejkami. Trzy tygodnie temu minister gospodarki Wiktor Uspaskich stwierdził, że Jukos może zgodzić się na rezygnację z przysługującej mu opcji, a także z zarządzania Możejkami. Dodał, że w przeciwnym wypadku zostanie pozwany do sądu.

Bloomberg